Wysokie, dużo wyższe niż w ubiegłym roku, ceny surowca - drewna - i mocny złoty odbijają się negatywnie na wynikach firmy ze Szczecinka. - Będą o około połowę niższe niż w roku ubiegłym - powiedział Longin Graczkowski, prezes KPPD. W ubiegłym roku przedsiębiorstwo, producent tarcicy, wypracowało 212 mln zł przychodów i 7,6 mln zł zysku netto. Po trzech kwartałach tego roku ma 156,6 mln zł sprzedaży i ponad 3 mln zł zysku netto. Przed rokiem było to odpowiednio 162 mln zł i 6,8 mln zł. IV kwartał nie przyniesie poprawy. W tym czasie firma spodziewa się trudności w dostępie do surowca, bo Lasy Państwowe sygnalizują wyczerpanie się limitów. Spółka będzie musiała kupować drewno na przetargach i z importu, a to oznacza znaczący wzrost ceny. Dodatkowo spodziewa się w grudniu - w związku ze świętami - znacznego ograniczenia sprzedaży, zwłaszcza na eksport. O ile spółce sprzyjało wzmocnienie euro względem złotego w związku z niepewnością na naszej scenie politycznej, o tyle w ostatnim czasie wspólna waluta znów się osłabia. - Kurs euro jest dla nas istotny zarówno ze względu na nasz eksport, jak i na fakt, że około 40% naszych produktów trafia do firm, które je przerabiają i także eksportują - tłumaczy Graczkowski. KPPD samodzielnie eksportuje około 35% produkcji. - Taki poziom eksportu jest dla nas optymalny. Nie zamierzamy go zwiększać - informuje L. Graczkowski.

Od kilku lat spółka rozważa zmianę rynku notowań z MTS--CeTO na GPW. Nigdy nie podjęła żadnej decyzji. I najprawdopodobniej nieprędko podejmie. - Wejście na giełdę jest w tej chwili niemożliwe, ponieważ wyniki finansowe na to nie pozwalają. Wycena spółki nie odzwierciedli jej wartości. Dopóki ta sytuacja się nie zmieni, nie możemy myśleć o debiucie - twierdzi prezes Graczkowski. - Warto byłoby wejść na giełdę, mając w perspektywie nową emisję akcji, zwłaszcza że CeTO zamiera. Na razie spółka nie planuje emisji.

PAP