Reklama

Ściąganie należności coraz mniejszym problemem

Egzekwowanie umów w Polskiej gospodarce trwa długo, ale tylko w sądach. W codziennej praktyce sytuacja ostatnio wyraźnie się poprawia. To zasługa dobrych wyników firm, ale też faktu, że etap szukania odbiorców przedsiębiorstwa mają już za sobą.

Publikacja: 19.11.2005 07:09

Zestawienie dotyczy jednak sytuacji, w których do tego, by uzyskać należność, trzeba wygrać sprawę w sądzie, a potem doprowadzić do jego wykonania. To trwa u nas długo: wiąże się - jak wyliczył Bank Światowy - z wykonaniem 41 osobnych procedur, co jest wynikiem nieznacznie lepszym od Rumunii (43 procedury), ale słabszym od Albanii (39 kroków).

Zatory nie są problemem

Wyegzekwowanie umowy trwa u nas 980 dni. Wśród branych pod uwagę rozwijających się krajów europejskich i z obszaru dawnego ZSRR najbliżej nas jest Słowenia, gdzie potrzeba na to 913 dni. Jednocześnie Polska należy jednak do tańszych krajów pod względem kosztów egzekucji. U nas koszt nie przekracza 9% wartości umowy. To dwa razy mniej od średniej w regionie.

Sąd to jednak ostateczność. A pod względem regulowania zobowiązań sytuacja w naszej gospodarce uległa w ostatnich latach poprawie. Tak zwane zatory płatnicze nie są takim problemem, jak na przełomie poprzedniej i obecnej dekady. Na to, że w ostatnich trzech latach mieliśmy pod tym względem do czynienia z wyraźną poprawą, wskazują ankiety wśród firm prowadzone przez Narodowy Bank Polski. O ile w pierwszej połowie 2003 r. problemy związane ze ściąganiem należności wskazywało ponad 17% ankietowanych przedsiębiorstw, to w ostatnim badaniu - sprzed dwóch miesięcy - było ich tylko 7%.

- Oprócz poprawy sytuacji finansowej przedsiębiorstw decyduje o tym fakt, że obecnie firmy współpracują ze sprawdzonymi kontrahentami. Obecnie rzadko dochodzi do sytuacji, że ktoś wysyła towar nowemu odbiorcy. Kilka lat temu było inaczej - wówczas firmy były na etapie poszukiwania rynków zbytu - wyjaśnia Krzysztof Chechłacz, wiceprezes firmy Euler Hermes Zarządzanie Ryzykiem.

Reklama
Reklama

Wymuszona zmiana branży

Julian Kinkel, współwłaściciel Agencji Obrotu Wierzytelnościami Kinkel i Masłowski, zwraca uwagę na poprawę sytuacji płatniczej na Śląsku, gdzie jeszcze kilka lat temu kwitł handel długami hut i kopalni. Według niego, np. w hutnictwie zmiana wiąże się z prywatyzacją firm z branży. Jej konsekwencją była poprawa w zarządzaniu finansami przedsiębiorstw. Dla firm zajmujących się obrotem wierzytelnościami oznaczało to konieczność przemyślenia profilu działania. Część - jak wybierający się na giełdę Cash Flow - zajęła się windykacją. Inne (np. AOW) koncentrują się na rynku faktoringowym. - Wiele firm windykacyjnych poradziło sobie tak, że zajęło się windykacją należności wobec osób fizycznych. Z naszego punktu widzenia poprawa standingu firm nie jest zła - dzięki lepszej sytuacji finansowej ubezpieczenia kredytu kupieckiego są tańsze, a więc więcej firm z nich korzysta - mówi K. Chechłacz.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama