Zestawienie dotyczy jednak sytuacji, w których do tego, by uzyskać należność, trzeba wygrać sprawę w sądzie, a potem doprowadzić do jego wykonania. To trwa u nas długo: wiąże się - jak wyliczył Bank Światowy - z wykonaniem 41 osobnych procedur, co jest wynikiem nieznacznie lepszym od Rumunii (43 procedury), ale słabszym od Albanii (39 kroków).
Zatory nie są problemem
Wyegzekwowanie umowy trwa u nas 980 dni. Wśród branych pod uwagę rozwijających się krajów europejskich i z obszaru dawnego ZSRR najbliżej nas jest Słowenia, gdzie potrzeba na to 913 dni. Jednocześnie Polska należy jednak do tańszych krajów pod względem kosztów egzekucji. U nas koszt nie przekracza 9% wartości umowy. To dwa razy mniej od średniej w regionie.
Sąd to jednak ostateczność. A pod względem regulowania zobowiązań sytuacja w naszej gospodarce uległa w ostatnich latach poprawie. Tak zwane zatory płatnicze nie są takim problemem, jak na przełomie poprzedniej i obecnej dekady. Na to, że w ostatnich trzech latach mieliśmy pod tym względem do czynienia z wyraźną poprawą, wskazują ankiety wśród firm prowadzone przez Narodowy Bank Polski. O ile w pierwszej połowie 2003 r. problemy związane ze ściąganiem należności wskazywało ponad 17% ankietowanych przedsiębiorstw, to w ostatnim badaniu - sprzed dwóch miesięcy - było ich tylko 7%.
- Oprócz poprawy sytuacji finansowej przedsiębiorstw decyduje o tym fakt, że obecnie firmy współpracują ze sprawdzonymi kontrahentami. Obecnie rzadko dochodzi do sytuacji, że ktoś wysyła towar nowemu odbiorcy. Kilka lat temu było inaczej - wówczas firmy były na etapie poszukiwania rynków zbytu - wyjaśnia Krzysztof Chechłacz, wiceprezes firmy Euler Hermes Zarządzanie Ryzykiem.