Wnioski w październiku złożyły Mostostal Chojnice oraz Motty Nieruchomości. Sąd zdecydował się połączyć obie sprawy i rozpatrzyć je 5 grudnia. Z naszych informacji wynika, że rozprawa się nie odbyła. Wczoraj nie udało nam się dotrzeć do Michała Skipietrowa, prezesa Mostostalu Export.

W przypadku Mostostalu Chojnice zwłoka w uregulowaniu należności przekraczała już pół roku. Firmy wcześniej próbowały dogadać się w sprawie uregulowania wzajemnych rozliczeń. Chojnicka firma próbowała odzyskać należności poprzez egzekucję komorniczą. W ten sposób udało się ściągnąć tylko około 10%. Tymczasem Mostostal Export twierdzi, że to nie on jest dłużnikiem Chojnic, tylko odwrotnie. Warszawska spółka naliczyła bowiem kontrahentowi kary umowne za zwłokę w dostawach oraz zwrot kosztów usunięcia wad w realizowanych przez Mostostal Chojnice dla podmiotu zagranicznego konstrukcjach stalowych. Naliczone kwoty, według wyliczeń giełdowej spółki, znacznie przewyższają wierzytelność Mostostalu Chojnice z tytułu dostaw tych konstrukcji. Być może obie spółki dogadały się w końcu przed rozprawą i uregulowały wzajemne należności.

Z kolei Motty Nieruchomości twierdziło, że Mostostal nie uregulował zadłużenia wynikającego z doradztwa i pośrednictwa w sprzedaży gruntów na rozpoczętą inwestycję deweloperską na Polach Mokotowskich w Warszawie. Chodziło o 216,4 tys. zł.