Trwa hossa na europejskich rynkach akcji. Podczas wczorajszej sesji indeks DAX dotarł do najwyższego poziomu od marca 2002 r. Przed dalszą zwyżką będzie go hamował znajdujący się na tej wysokości opór. Przeszkoda w postaci szczytu z 19 marca 2002 r. (5463 pkt) nie powinna mieć jednak dłuższego niż krótkoterminowy wpływu na indeks. Po ewentualnej korekcie rynek byka powinien być kontynuowany.

Ryzyko chwilowego pogorszenia koniunktury sygnalizuje większość wskaźników technicznych. Oscylatory od dłuższego czasu penetrują strefy wykupienia. Na granicy tego obszaru znajdują się już wolne wskaźniki (między innymi tygodniowy MACD-histogram). Także system kierunkowy zaczyna przestrzegać przed lokalnym szczytem. Średni indeks ruchu kierunkowego znajduje się na najwyższym poziomie od kilkunastu miesięcy. Utrzymuje się bardzo duża dysproporcja między dodatnią a ujemną linią ruchu kierunkowego. To wskazuje na dojrzały trend, który jest podatny na zmianę. Do niej wielu graczy może zachęcać pokaźna stopa zwrotu za ostatnie 2 miesiące, która przekroczyła już 13%. Za realizacją zysków przemawia także fakt, iż wypełnił się zasięg zwyżki, wynikający z formacji flagi, która na wykresie miesięcznym kształtowała się od początku 2004 r.

Inwestorzy powinni liczyć się korektą, która obniży wartość indeksu do 5140 pkt. Tutaj najbliższe wsparcie tworzy lokalny szczyt z 4 października. Poważniejsza bariera popytowa, wyznaczana przez linię trendu wzrostowego, znajduje się jednak dopiero w okolicy 5000 pkt.

Trend wzrostowy trwa również na wykresie amerykańskiego S&P500. Także tutaj należy się liczyć z korektą. Wprawdzie w drugiej połowie listopada indeks wybił się ponad wcześniejszy szczyt, a teraz konsoliduje się, co większą szansę daje kontynuacji rynku byka, ale poważną przeszkodą w realizacji tego scenariusza jest górna linia kanału wzrostowego. Łączy ona szczyty z lutego, marca i grudnia 2004 r. oraz z marca 2005 r. i obecnie przebiega tuż poniżej 1285 pkt. Do czasu jej przełamania kupno akcji wydaje się zbyt ryzykowne.