Notowania ropy naftowej, po wyraźnym spadku w połowie grudnia, pozostają od tygodnia na prawie niezmienionym poziomie. Stosunkowo niskim cenom tego surowca sprzyjają nadal wyższe niż zwykle o tej porze roku temperatury na prawie całym terytorium USA. Meteorolodzy zapowiadają utrzymanie się takiej sytuacji jeszcze przez dwa tygodnie, co powinno poważnie ograniczyć zużycie oleju opałowego, zwłaszcza w uzależnionej od tego paliwa północno-wschodniej części kraju.
Wprawdzie publikowane dziś dane mogą wykazać spadek amerykańskich rezerw ropy oraz jej przetworów, ale przeważa opinia, że i tak wystarczają one, by pokryć popyt w sezonie zimowym. Większe od wieloletniej średniej są też zapasy gazu ziemnego.
Istotnym czynnikiem utrzymującym ceny ropy na obecnym poziomie jest także stagnacja popytu na ten surowiec w Chinach. Według najnowszych danych w listopada, zwiększył się on w skali rocznej zaledwie o 0,1%. Ponadto uspokajająco na rynek naftowy podziałała informacja, że Międzynarodowa Agencja Energetyczna nie musi już sięgać do strategicznych rezerw, aby wyrównywać niedobory paliw spowodowane przez tegoroczne huragany.
Z drugiej strony wyraźniejszemu spadkowi notowań ropy przeciwdziała możliwość ataku zimy w następnych miesiącach. W Londynie za baryłkę gatunku Brent z dostawą w lutym płacono wczoraj po południu 56,88 USD w porównaniu z 56,29 USD w końcu sesji wtorkowej i 56,72 USD w poprzednią środę.