PiS zdołał przeprowadzić ustawę przez Sejm w błyskawicznym tempie, mimo licznych wątpliwości, m.in. związanych z pomysłem ograniczenia składu Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Projekt regulacji trafił do marszałka 18 listopada, a już wczoraj posłowie przegłosowali poprawki Senatu. Rząd ma nadzieję na szybki podpis prezydenta, dzięki czemu UKE mógłby rozpocząć funkcjonowanie jeszcze w styczniu (vacatio legis to 14 dni).
Ustawa stanowi, że nowy Urząd przejmie obowiązki KRRiT w dziedzinie rozdziału częstotliwości radiowo-telewizyjnych. Według projektodawców, to odpowiedź na trendy rynkowe. Operatorzy telefoniczni rozpoczynają bowiem nadawanie telewizji cyfrowej, a sieci kablowe, oprócz telewizji, zajmują się internetem.
UKE niczym Ofcom
Dzięki skupieniu kompetencji regulacyjnych w jednym miejscu, mamy uniknąć dyskusji, do kogo należy nadzór nad nowymi usługami. Projektodawcy wskazywali przy tym na reformę w Wielkiej Brytanii, gdzie w 2003 r. przekształcono telekomunikacyjnego regulatora Oftel w Ofcom, śledzącego także poczynania nadawców. Podobny model, ale z kompetencjami przy kontroli przekazywanych treści, ma także amerykańska FCC.
Zmiana prezesa