Okazało się, że w dynamicznym trendzie wzrostowym pole do korekty zamyka się każdorazowo na poziomie średniej kroczącej z 15 sesji (ostatnim razem 22 listopada). Poza październikową korektą średnia ta powstrzymywała kolejne spadki począwszy od maja 2005 roku. Wydaje się, że dopiero jej wyraźne pokonanie na zakończenie dnia będzie sygnałem do zamknięcia zyskownej długiej pozycji (w krótkiej i średniej perspektywie). Wysoka, wahająca się w obszarze 30 - 40 pkt., dodatnia baza, jak i ogromny optymizm noworocznych sesji powinien wg mnie obudzić czujność krótkoterminowych graczy. Pokusa realizacji zysków powinna być w tej chwili ogromna, a wyceny niektórych akcji - mimo że mieszczą się w widełkach podawanych przez analityków (lub czasem nawet odbiegają od nich in minus), zaczynają się nie mieścić w głowach co poniektórych inwestorów. Zaczynam powoli odnosić wrażenie, że sytuacja ta przypomina końcówkę hossy z 2000 roku, z tą różnicą, że optymistyczne wyceny dotyczą obecnie firm z WIG20, a nie branży informatycznej. Zastanawiam się jednak, czy do głębokiej korekty może faktycznie dojść teraz, kiedy wyraźnie widać jak szerokim strumieniem napływa do nas kapitał zagraniczny. I to w świetle możliwości powstania dosyć egzotycznej koalicji rządowej i zbliżających się targów politycznych związanych z głosowaniem budżetowym.

Trwająca hossa nie przekonuje mnie już od dosyć dawna i pewnie mnie już nie przekona, choć sam niedawno napisałem, że nieprzypadkowy poziom 3458 pkt. dla WIG20 nie wydawał się pod koniec 2005 roku specjalnie odległy. Teraz jesteśmy jeszcze bliżej niego, a nastroje są jeszcze lepsze.