Na giełdach po obu stronach Atlantyku przeważył we wtorek spadek notowań. Inwestorzy zdali sobie bowiem sprawę, że noworoczny wzrost był za szybki w stosunku do spodziewanych przez spółki zysków. Atmosferę na rynkach nowojorskich popsuły szacunki Thomson Financial, dotyczące wyników firm objętych indeksem S&P 500. W IV kwartale zwiększyły się one prawdopodobnie o 12% w porównaniu z 14-proc. wzrostem w ciągu poprzednich trzech miesięcy, a w obecnym kwartale wyniesie on zapewne tylko 10,4%.
W odwrocie znalazły się zwłaszcza notowania czołowych przedsiębiorstw górniczych i producentów metali, których akcje cieszyły się w zeszłym roku szczególnie dużą popularnością. W Europie staniały walory BHP Billiton i Rio Tinto Group. Na Wall Street pozbywano się papierów Alcoa, największego na świecie dostawcy aluminium, którego zysk zmalał w IV kwartale wskutek rosnących kosztów. Z analogicznych przyczyn wyprzedaż objęła akcje Phelps Dodge, drugiego co do wielkości producenta miedzi.
Na parkietach europejskich taniały też walory towarzystw ubezpieczeniowych. Merrill Lynch obniżył bowiem rekomendacje dla Royal & Sun Alliance Insurance Group oraz Prudentiala, odpowiednio z neutralnej do "sprzedaj" i z "kupuj" do neutralnej. W ślad za ich akcjami staniały papiery Allianz.
Wśród europejskich spółek jaśniejszym punktem była zwyżka notowań banków Fortis oraz Raiffeisen. Dla pierwszego z nich UBS podwyższył rekomendację z neutralnej do "kupuj", a dla drugiego podniósł prognozę zysku na akcję.
Tymczasem w Nowym Jorku na atrakcyjności zyskały papiery producentów urządzeń do wytwarzania półprzewodników, dodatnio ocenione przez Morgan Stanley - w szczególności walory Applied Materials. Wyjątek stanowił jednak Novellus Systems. Chętnie kupowano też akcje czołowego dystrybutora artykułów do wyposażenia domów Home Depot oraz przejmowanej przez nią firmy Hughes Supply. Notowania tej ostatniej wzrosły aż o 18%.