Intel i Yahoo! - na "dzień dobry" akcje obu potentatów branży high-tech spadły wczoraj na giełdzie Nasdaq po ponad 10%, czyli najmocniej od 3 lat. Obaj opublikowali rezultaty słabsze od oczekiwań analityków i inwestorów, obaj nie wyrazili się najlepiej o swoich perspektywach.
Rynek ostro skarcił obie firmy, jednak obserwatorzy z zadowoleniem przyjęli brak gwałtowniejszej reakcji na innych walorach. Nasdaq Composite wprawdzie poleciał początkowo w dół nawet o 1,7%, jednak szybko odrobił sporą część strat. Inne główne indeksy zniżkowały w pierwszych godzinach sesji dość symbolicznie. Pocieszeniem okazał się raport IBM, który to koncern osiągnął w ostatnich trzech miesiącach zeszłego roku wyniki lepsze od prognoz. Kurs IBM rósł o ponad 1%.
Na nastroje inwestorów z Wall Street pozytywnie wpłynął też raport o amerykańskich cenach detalicznych. W grudniu ich indeks spadł o 0,1%, podczas gdy oczekiwano 0,2-proc. zwyżki. To oznacza, że mniej realne stało się dalsze wydłużanie cyklu podwyżek stóp procentowych za Atlantykiem. Wczoraj szanse na to, że stopy wzrosną zarówno na najbliższym, jak i kolejnym, marcowym, posiedzeniu Rezerwy Federalnej znów spadły poniżej 50%.
W Europie słabe rezultaty Intela i Yahoo! też odcisnęły swoje piętno - akcje tutejszych spółek technologicznych popadły w niełaskę inwestorów, a główne indeksy giełd we Frankfurcie i Paryżu traciły nawet 1,7-1,8%. Kolejne godziny przyniosły jednak uspokojenie nastrojów i skończyło się na mniejszych spadkach. DAX stracił 1,18%, a CAC-40 0,73%. Londyński FT-SE 100 zakończył dzień na poziomie o 0,62% niższym niż we wtorek.
Na notowania na świecie miała też wpływ awaria na giełdzie w Tokio. Tamtejszy system zatkał się w wyniku nawału zleceń sprzedaży akcji jednej z komputerowych spółek i sesję zakończono 20 minut przed czasem. Główny indeks Nikkei 225 zaliczył prawie 3-proc. przecenę.