Na samym początku notowań indeksy spadły o 1,5 procent. Potem jednak zaczęły odrabiać straty, by dzień zamknąć stratą rzędu 0,2 procent wobec piątkowego zamknięcia. "Sytuacja nie wygląda najgorzej. Po mocnym spadku na początku sesji podaż akcji się skończyła i później kupujący się pojawili. Wyglądamy lepiej niż rynek węgierski czy giełdy Europy Zachodniej" - powiedział makler w DM BZ WBK Wojciech Wośko. Część funduszy patrzy jednak na Polskę z perspektywy ostatniej silnej zwyżki i mocno zastanawia się, co dalej robić.

"Patrząc na ostatnią aprecjację 'blue-chipów', możliwości dalszego wzrostu są ograniczone. Warszawa staje się najdroższym rynkiem Europy Środkowo-Wschodniej i inwestorzy zagraniczni mogą zdecydować się na przeniesienie środków na inne 'emerging markets'" - powiedział zarządzający w Raiffeisen Capital Management Mathias Siller. Dziś wśród firm wchodzących w skład indeks WIG20 najsilniejszy spadek dotknął akcje Grupy Kęty. Zarządzający mówią, że przecena Kęt w wysokości ponad 8 procent to efekt informacji o szkodach wyrządzonych przez czwartkowy pożar w zakładach należących do spółki. Sprawa obniży wynik operacyjny firmy w 2006 roku o około 20 milionów złotych. W poniedziałek znacząco wzrósł kurs KGHM Polska Miedź SA - o prawie 8 procent. To efekt wysokich notowań cen miedzi i korzystnych rekomendacji analityków. Dziś niemal 7 procent zyskał biotechnologiczny Bioton SA, który od początku roku wzrósł o ponad 50 procent. Inwestorzy wierzą, że tego jedynego znaczącego w swojej niszy gracza w regionie czeka bardzo obiecująca przyszłość. W poniedziałek zawieszone były notowania akcji Banku BPH SA. To efekt ogłoszonego w piątek przez włoski UniCredito wezwania do sprzedaży spółki. Cena w wezwaniu jest niższa od wyceny giełdowej. We wtorek BPH wraca do notowań.

((Autor: Kuba Kurasz; Redagował: Adrian Krajewski; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, RM: [email protected]))