30 września po raz pierwszy projekt budżetu znalazł się w Sejmie (złożony przez odchodzący rząd Marka Belki). Według Kancelarii Prezydenta, gotowa ustawa powinna trafić do podpisu na biurko Lecha Kaczyńskiego najpóźniej cztery miesiące od tej daty. Po tym terminie może on rozwiązać parlament. Senat, w którym PiS ma połowę mandatów, nie zgodził się wczoraj na propozycję Stefana Niesiołowskiego (PO), aby nie rozpatrywać poprawek do ustawy. Tylko wtedy budżet trafiłby do prezydenta jeszcze przed końcem stycznia.
Szesnaście zmian
Zamiast tego, senatorowie dyskutowali nad szesnastoma poprawkami, które zaproponowała senacka Komisja Gospodarki Narodowej. Wśród nich - zwiększenie budżetów kancelarii Sejmu, Senatu, Prezydenta, a także resortu skarbu (środki na ten cel pochodzą z powiększenia wpływów z VAT o 53 mln zł). - W tym ostatnim przypadku powód jest oczywisty: problem z Eureko, problem z elektrownią Pątnów--Adamów-Konin. Do tego trzeba dobrych specjalistów - tłumaczył Marek Waszkowiak (PiS), przewodniczący KGN.
300 milionów złotych
na ratownictwo