O ile fakt, że spółka zakończyła IV kwartał 2005 r. na dużym minusie, nie powinien być zaskoczeniem dla inwestorów (zarząd Hydrobudowy Śląsk zapowiadał to już, prezentując rezultaty za trzy kwartały ubiegłego roku), o tyle skala rozpoznanych strat zapewne odbije się negatywnie na dzisiejszych notowaniach katowickiej firmy (wczoraj kurs, po 0,8-proc wzroście, wyniósł 49,4 zł).
W ubiegłych latach Hydrobudowa raportowała niewielkie zyski. Był to jednak okres dekoniunktury w branży, kiedy spółki decydowały się na realizację kontraktów nawet po cenach dumpingowych (by utrzymać ciągłość działalności i potencjału wykonawczego). Kwestią czasu było zatem to, kiedy pokażą "właściwe" wyniki realizowanych zleceń. Dla Hydrobudowy ten czas nadszedł teraz, w przededniu wejścia spółki do grupy kapitałowej PBG. Warunkiem, jaki wielkopolska firma postawiła Hydrobudowie, było "urealnienie" rezultatów (m.in. dlatego sprawozdanie firmy badał ten sam audytor, który sprawdza księgi PBG). W ten sposób inwestor zagwarantował sobie, że wynik śląskiej spółki w przyszłości nie wpłynie negatywnie na wyniki grupy kapitałowej PBG.
12 mln zł strat
Już po trzech kwartałach Hydrobudowa była 12 mln zł na minusie (w związku z rozpoznaniem strat na realizowanych kontraktach). W IV kwartale strata netto wzrosła do 97 mln zł (125 zł na akcję). Największy wpływ na to miało zawiązanie przez spółkę rezerw na prawie 61,5 mln zł. - Oczywiście, zarząd będzie starać się minimalizować straty na nierentownych kontraktach, co może skutkować rozwiązaniem niektórych rezerw. Na pewno wynik już się nie pogorszy. W budżecie na ten rok zakładamy wypracowanie zysku - mówi Jarosław Dusiło, wiceprezes Hydrobudowy, odpowiedzialny za finanse firmy. Przychody katowickiej spółki w ubiegłym roku wyniosły 111,6 mln zł, czyli były o 36% niższe niż w 2004 roku. Portfel zamówień na bieżący rok sięga natomiast około 140 mln zł. Hydrobudowa liczy na kolejne zlecenia, pozyskiwane u boku inwestora branżowego.
Nadzieja