Time Warner, w którego skład wchodzi m.in. AOL, studio filmowe Warner Brothers, magazyn Time oraz telewizje CNN i HBO, miałby podzielić się na cztery mniejsze spółki. Jedna zajęłaby się internetem (na bazie AOL), druga produkcją telewizyjną i filmową, trzecia wydawaniem gazet i czasopism, a czwarta - byłaby operatorem sieci kablowych. Akcje każdej z nich notowano by na giełdzie.
To zalecenia z zamówionego przez Icahna 343-stronicowego raportu opracowanego przez bank inwestycyjny Lazard. Jego autorzy rekomendowali też koncernowi kurację odchudzającą w postaci cięcia etatów i kosztów, a także skup papierów o wartości 20 mld USD. Zabiegi mają poprawić konkurencyjność firmy i odbudować wartość akcji. Zdaniem szefa Lazarda Bruce?a Wassersteina, w wyniku złego zarządzania udziałowcy Time Warnera stracili nawet 40 mln USD.
Icahn, który z grupą inwestorów ma ok. 3,3% akcji konglomeratu, podpisał się pod raportem obiema rękami. Będzie namawiać resztę udziałowców do poparcia planów uzdrowienia Time Warnera. Pochlebnie wypowiedziało się o nich już sporo analityków. - Rusza kampania. Będziemy w ciągłym kontakcie, rozmawiając z każdym, odpowiadając na pytania - zapowiedział miliarder.
Podchody Icahna zaczęły się w sierpniu zeszłego roku. Napotkał opór dyrektora generalnego konglomeratu Richarda Parsonsa i jego ekipy. Po stronie Parsonsa stoją m.in. doradcy z banków inwestycyjnych Goldman Sachs i Bear Stearns, a także jeden z największych udziałowców Time Warnera saudyjski książe Alwaleed bin Talal.
Reuters, Bloomberg