3 lutego WIG20 spadł do najniższego poziomu od miesiąca - 2760,65 pkt. Od tego czasu na GPW trwa odbicie i choć kurs indeksu blue chips zwiększył się już o prawie 100 pkt, to jednak nie należy tego traktować jako sygnału siły kupujących. Ci wczoraj po raz trzeci próbowali przełamać opór wyznaczany przez połowę czarnej świecy z 31 stycznia (2861 pkt). Po raz kolejny atak się nie powiódł - sesja zakończyła się na poziomie 2840 pkt (23 pkt poniżej ustanowionego w drugiej godzinie notowań maksimum).

Tym samym cały czas istnieje znaczne ryzyko kontynuowania korekty spadkowej. Nie pozwala tego wykluczyć także formacja, która tworzy się na wykresie. Po silnej przecenie z zeszłego tygodnia na wykresie godzinowym rysuje się bowiem formacja klina zwyżkującego, która z reguły zapowiada przecenę notowań. Górna linia tego układu opiera się na maksimach ostatnich sesji i znajduje się obecnie na wysokości 2865 pkt. Wsparcie przebiega natomiast tuż powyżej 2800 pkt (z uwagi na strome nachylenie dolnej linii klina, z każdym dniem znajduje się ono coraz wyżej).

Jeżeli niedźwiedzie doprowadzą do przeceny poniżej tego poziomu, to powinna zacząć się druga fala korekty. Jej zasięg można wyznaczyć na około 2650 pkt. Warto jednak mieć na uwadze fakt, że jeżeli WIG20 spadnie poniżej poziomu 2755 pkt, to będzie to oznaczało, iż na wykresie powstała formacja głowy z ramionami. Konsekwencje tego układu powinny być poważniejsze niż wspomnianego klina i przecena nawet poniżej 2600 pkt nie powinna być wtedy zaskoczeniem. Głębszego spadku nie należy się spodziewać. Na wysokości 2570 pkt poważne wsparcie wyznacza bowiem średnioterminowa linia trendu wzrostowego oraz szczyt z 3 października 2005 r.

Wiele sygnałów, które generują między innymi średnioterminowe wskaźniki techniczne, każe się liczyć z kolejną odsłoną korekty. W długim terminie na rynku cały czas trwa jednak silny trend wzrostowy i dlatego ze sprzedażą akcji lepiej wstrzymać się do chwili przełamania wspomnianych wsparć.