W poniedziałek na giełdzie tąpnęło po podaniu informacji o tym, że prezydent Lech Kaczyński skłania się do ogłoszenia wcześniejszych wyborów. Wieczorem zapowiedział jednak, że ich nie będzie. Wczoraj indeks największych spółek prawie odrobił poniedziałkowy spadek (o 0,85%).
Ponieważ przedwczorajszy dołek był znaczący, pozostaje pytanie, czy warszawska giełda jest odporna na nagłe i niespodziewane informacje. - Ceny na rynku - zresztą nie tylko na giełdzie polskiej - są wysokie, więc każda nieoczekiwana wiadomość powoduje duże wahnięcia kursów. W tej sytuacji to zupełnie naturalne - tłumaczy Dariusz Górski, analityk DB Securities.
Potwierdza to Andrzej Powierża z BDM, który uważa, że każda niespodziewana informacja ma prawo znaleźć odzwierciedlenie w znaczących wahnięciach indeksów. - Można się co najwyżej zastanawiać, czy informacja o możliwości wcześniejszych wyborów powinna być dla inwestorów zaskakująca. Moim zdaniem, już od kilku miesięcy trzeba w swoich ocenach ryzyka brać pod uwagę niestabilność sytuacji politycznej - dodaje Andrzej Powierża.
Większość analityków ocenia, że giełda pokazała swoją odporność. - Najbardziej odbiło się to na rynku obligacji. Rynek akcji, który już następnego dnia odrobił straty, okazał się bardzo odporny na polityczne zawirowania - twierdzi Dariusz Górski.
Na ile obecna sytuacja polityczna może zaszkodzić giełdzie? - Mój optymizm dotyczący klimatu inwestycyjnego wynika stąd, że wbrew wielu obawom uważam, że w obecnym układzie politycznym nie ma szans na podjęcie decyzji gospodarczych, które mogłyby popsuć rynek. A takie pomysły ma każda partia tworząca parlamentarną koalicję - tłumaczy Andrzej Powierża. Analitycy przewidują dalszy wzrost WIG20, który może przynieść korektę dopiero na poziomie 2820-2830 pkt.