Komisja Europejska opublikowała raport, podsumowujący konsultacje w sprawie nowej strategii dla funduszy inwestycyjnych (tzw. zielonej księgi). Dla Polski dwie najważniejsze propozycje zawarte w strategii dotyczyły wprowadzenia tzw. jednolitego paszportu w zakresie usług zarządzania aktywami i przechowywania majątku funduszy (odpowiada za to bank depozytariusz).
W pierwszym przypadku chodzi o to, że firma zarządzająca aktywami, np. w Luksemburgu, mogłaby rejestrować w Polsce swoje fundusze. A to oznacza, że nasze TFI w ogóle mogłyby nie istnieć. Jednolity paszport dla depozytariuszy oznacza z kolei, że polskie fundusze nie musiałyby korzystać z usług powierniczych polskich banków. W stanowisku przesłanym Komisji Europejskiej nasz rząd skrytykował oba pomysły, twierdząc, że ograniczyłyby rozwój polskiego rynku kapitałowego.
Z uwag opublikowanych przez KE wynika, że w odniesieniu do pierwszej kwestii możemy być zmuszeni poszukiwać sojuszników, którzy pomogą nam zablokować ewentualne zapisy w dyrektywie. Większość podmiotów, która przesłała uwagi do KE, twierdzi bowiem, że z ekonomicznego punktu widzenia wprowadzenie jednolitego paszportu dla zarządzania aktywami byłoby korzystne. Pocieszeniem dla nas może być jednak fakt, że w ramach konsultacji podniesiony został problem nadzoru nad rynkiem funduszy w przypadku wprowadzenia takiej liberalizacji. Jak podaje KE, większość władz państwowych zasygnalizowała, że trudno byłoby wykonywać czynności nadzorcze, gdyby fundusze działały pod innym prawem, a firmy zarządzające pod innym.
Z niewielkim poparciem podmiotów biorących udział w konsultacjach spotkała się z kolei propozycja wprowadzenia jednolitego paszportu dla usług powierniczych. Być może dlatego, że w takim przypadku usługi powiernicze mogłyby zmonopolizować banki niemieckie czy brytyjskie.
Polska może też liczyć na poparcie innych krajów w swoim stanowisku dotyczącym zwiększenia przejrzystości opłat pobieranych od uczestników funduszy. Większość podmiotów, które przekazały uwagi do KE, pozytywnie oceniła propozycje wprowadzenia jednolitych regulacji dla podobnych do siebie produktów inwestycyjnych, np. funduszy inwestycyjnych i ubezpieczeniowych. Chodzi o to, aby inwestorzy mogli łatwiej porównywać oferty.