We wtorek rano Jan Rokita zaapelował do wicepremier i minister finansów Zyty Gilowskiej, żeby wyjaśniła, czy przedstawione przez nią w sobotę propozycje zmian podatkowych są stanowiskiem rządu. Takie pytanie pojawiło się w kontekście wczorajszej wypowiedzi wicepremiera Ludwika Dorna, który stwierdził, że nie były one uzgodnione z Radą Ministrów.
Wicepremier nie odpowiedziała. Zrobił to natomiast kilka godzin później szef klubu PiS Przemysław Gosiewski. Poinformował, że propozycje podatkowe Ministerstwa Finansów są jedynie stanowiskiem resortu. Tym samym PiS pokazał wicepremier miejsce w szeregu.
Wypowiedzi Dorna i Gosiewskiego to nie jedyne sygnał, że pozycja profesor Gilowskiej w rządzie jest słaba. Rozwiązania podatkowe otwarcie krytykuje minister pracy Krzysztof Michałkiewicz i wiceminister pracy Joanna Kluzik-Rostkowska. Przypomnijmy, że resort pracy opowiada się za wprowadzeniem ulg podatkowych na dzieci. Wiceminister jest optymistką, jeżeli chodzi o przeforsowanie wspomnianych rozwiązań. Według niej, "sądząc po zainteresowaniu, jakie zgłaszają partie polityczne", szanse na ich wprowadzenie są bardzo duże.
O słabej pozycji w rządzie byłej liderki PO świadczy również sprawa rządowego zażalenie na decyzję Komisji Europejskiej w sprawie fuzji Pekao i BPH. Ministerstwo Skarbu Państwa, które pośrednio nadzoruje profesor Gilowska, idąc na wojnę z KE, wysłało stosowne zażalenie tego samego dnia, gdy minister finansów zapowiedziała, że kompromis w tej sprawie jest bliski.
Polityka wicepremier Gilowskiej jest również krytykowana przez parlamentarnych koalicjantów PiS. Wczoraj lider LPR Roman Giertych oświadczył, że to właśnie zapowiedzi podatkowe Gilowskiej wywołały poniedziałkową awanturę polityczną, która mogła skończyć się rozwiązaniem parlamentu. Z podobną krytyką wystąpił przedstawiciel Samoobrony.