Piątkowa sesja kolejny raz pokazała, jak bardzo rynek lubi zaskakiwać inwestorów. Po czwartkowej sesji wydawało się, że WIG20 w najlepszym razie przetestuje wsparcie w rejonie 2750 pkt. będące jednocześnie linią szyi formacji głowy z ramionami. Przemawiała za tym zarówno słabość warszawskiej giełdy w porównaniu z zagranicznymi rynkami, jak i to, że MIDWIG i TechWIG przełamały krótkoterminowe linie trendu wzrostowego. Zamiast tego już piątkowe otwarcie sugerowało, że ze spadkowym scenariuszem jest coś nie tak, a później z godziny na godzinę było coraz lepiej. Ostatecznie na wykresie dziennym powstała bardzo długa biała świeca, a procentowy wzrost indeksu był największy od stycznia 2004. Opór w rejonie 2800 pkt ustanowiony przez górną połowę czwartkowej czarnej świecy oraz linię trendu spadkowego ciągnącą się od szczytu z 26 stycznia pękł, jakby go w ogóle nie było. Towarzyszył temu wyraźny wzrost obrotów. W połączeniu z faktem, że WIG20 wzrósł najmocniej ze wszystkich indeksów sugeruje to, że to inwestorzy zagraniczni nagle sobie o nas przypomnieli.
Głowa i prawe ramię formacji RGR tworzyły trójkąt zniżkujący. Przełamanie wspomnianej linii trendu spadkowego oznacza wybicie z niego górą, czyli w kierunku niezgodnym z teorią, przez co zaskoczenie było jeszcze większe. Wybicie z trójkąta na ogół zapowiada ruch porównywalny z rozmiarami formacji. W tym przypadku oznaczałoby to testowanie styczniowego szczytu. Sprawa nie jest jednak przesądzona, ponieważ po drodze znajduje się kombinacja silnych oporów. W jej skład wchodzi lokalny szczyt z 9 lutego (2863 pkt), górna połowa długiej czarnej świecy z 31 stycznia oraz górna połowa tygodniowej czarnej świecy z początku lutego. Wsparciem jest dolna połowa piątkowej białej świecy (poniżej poziomu 2820 pkt.). Jego przełamanie oznaczałoby zanegowanie wybicia i powrót do koncepcji formacji głowy z ramionami. Z kolei dopełnienie formacji RGR zapowiadałoby spadek porównywalny z jej wysokością, czyli mniej więcej do poziomu szczytu z października 2005 (2573 pkt.).