Do tego szokującego odkrycia doszli dziennikarze "USA Today", konstatując, że brak lingwistycznych umiejętności dyrektorów firm nie wróży dobrze poprawie konkurencyjności amerykańskiej gospodarki w globalizującym się świecie.
W pierwszej piątce wielkich korporacji jedynie szef General Motors Rick Wagoner mówi po portugalsku, i to tylko dlatego, że przez kilka lat kierował operacjami koncernu w Brazylii. Pozostali: H. Lee Scott z Wal-Martu, Rex Tillerson z ExxonMobil, Bill Ford z Ford Motor oraz Jeffrey Immelt z General Electric nie są w stanie wynegocjować żadnego kontraktu w obcym języku.
Dziennikarze biją na alarm - w Chinach około 200 milionów dzieci i studentów uczy się angielskiego, w USA chiński studiuje zaledwie 24 tysiące osób. Amerykanie nie znają obcych języków i nie interesują się problemami reszty świata. - Konkurencyjność nie polega na wyszkoleniu i wykształceniu większej liczby inżynierów i naukowców. To tylko część problemu - uważa Angel Cabrera, prezes Garvin School of International Management w arizońskim Glendale. Według ekspertów, angielski pozostaje nadal głównym językiem biznesu, ale dyrektorzy posługujący się tylko tym językiem skazują się na korporacyjną monokulturowość. - Znajomość świata nie jest już dziś luksusem - mówi Michael Levine, dyrektor generalny ds. edukacji Asia Society. Amerykanie muszą zasadniczo zmienić system oświaty i zapewnić uczniom oraz studentom kontakty ze światem zewnętrznym. Według Departamentu Edukacji, zaledwie 1% uczniów szkół średnich uczy się dziś języków, które mogą odegrać najpoważniejszą rolę w przyszłości Stanów Zjednoczonych.
Nowy Jork