Podobnie jak w styczniu, również w lutym tego roku odnotowujemy wyraźną przewagę segmentu małych spółek nad firmami o największej kapitalizacji. Nadal więc strategia kupowania walorów starannie wyselekcjonowanych ,,maluchów", zwłaszcza tych z sektora budowlanego, zdaje egzamin. Co nawet ważniejsze, nie pojawiły się w ostatnich dniach żadne znaczące informacje mogące zagrozić w średnim okresie przewadze spółek z indeksu WIRR nad spółkami z indeksu WIG20.
Przede wszystkim te pierwsze są nadal generalnie tańsze pod względem wskaźnika P/BV w stosunku do tych drugich. Po drugie, wprawdzie niektóre fundusze lokujące kapitał w akcje małych i średnich spółek zaprzestały przyjmowania wpłat, ale zachęcać może to tylko krajowych inwestorów indywidualnych do samodzielnego angażowania oszczędności na warszawskiej giełdzie. Po trzecie, nadal spodziewać się można obniżek stóp procentowych, co, jak uczy doświadczenie jest właśnie szczególnie korzystne dla kursów mniejszych firm. Nawet znany z raczej,,jastrzębich" poglądów były członek RPP B. Grabowski wskazał na potrzebę redukcji stóp przez tę instytucję.
Gdy chodzi zaś o sektor blue chips, to niewiele się tak naprawdę zmieniło w okresie ostatnich 2 tygodni. Wprawdzie indeks ten zyskał nieco na wartości, ale dopóki nie przebije wyraźnie swego styczniowego szczytu, dopóty trudno oczekiwać, aby te zwyżki były czymś więcej niż tylko korektą wcześniejszych spadków. Warto zwrócić uwagę na to, że w ostatnich tygodniach mamy do czynienia ze spadkami indeksu CRB. To może niekorzystnie odbić się na perspektywach rynków wschodzących, do których zaliczany jest także i nasz kraj.
Szczególnie niepokoić może to w przypadku spółek surowcowych. Z tego powodu, o ile w przypadku wspomnianych spółek o małej kapitalizacji zachowuję optymizm, o tyle w odniesieniu do spółek o największej kapitalizacji wykazuję chyba obecnie większy sceptycyzm. Zwłaszcza że reakcja np. Softbanku na podanie gorszych od oczekiwań wyników była dość nerwowa. To wskazuje na pewne osłabienie siły blue chips.