Polska niedawno zyskała na popularności jako cel inwestorów kupujących mieszkania na wynajem. Chociaż ceny rosną, nadal można tu zrobić interes - napisał 18 lutego prestiżowy brytyjski dziennik "Financial Times". Gazeta przygotowała przegląd kilku krajów na świecie pod względem ich atrakcyjności dla inwestorów, kupujących mieszkania po to, aby je potem wynająć.
- Polska cieszy się wzrostem gospodarczym napędzanym inwestycjami zagranicznymi dużych firm biznesowych - podkreślają autorzy artykułu. - Ceny mieszkań w ciągu ostatniego roku wzrosły, ale nadal jest pole do zrobienia interesu - piszą na łamach "FT".
Dziennik przedstawił też kalkulacje dotyczące naszego rynku mieszkaniowego: nową kawalerkę można kupić w Polsce za 32 tys. funtów, podczas gdy w ubiegłym roku takie samo mieszkanie kosztowało ok. 25 tys. funtów. Według gazety, inwestorzy zagraniczni, którzy działają w tym sektorze biznesowym, mogą liczyć na 4-5-proc. zysk. - Może on być nieco wyższy w okresie wakacyjnym - zaznacza "FT" i kończy informacją, że Warszawa - jako stolica - jest najpopularniejszym miastem wśród inwestorów, za to Kraków przyciąga swoim urokiem.
Dziennik ocenia także, jakie zyski w tym sektorze można odnieść w Bułgarii, Francji i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Gazeta pisze, że w Bułgarii ceny są różne w różnych miejscach. W Sofii można uzyskać 9-12-proc. zysk, a w miejscowościach atrakcyjnych turystycznie - nawet 14-proc. Natomiast "inwestorzy, którzy chcą zarobić na kupnie mieszkania pod wynajem w Paryżu, spóźnili się o 5 lat" - ocenia dziennik.
Gazeta pisze, że w Dubaju w ostatnich latach nastąpiła "eksplozja rozwoju" i wielu inwestorów odniosło zyski dzięki zakupom nieruchomości, nawet nie przybywając do tego miasta. Teraz ceny są wysokie - np. kawalerkę można kupić za 50 tys. funtów.