- Francja przystąpi do stopniowego ograniczania restrykcji wobec pracowników z krajów Europy Środkowej i Wschodniej - ogłosił wczoraj francuski premier Dominique de Villepin. "Otwarcie" obejmie te branże i zawody, gdzie brakuje siły roboczej. Szczegółową listę tamtejszy rząd sporządzi po konsultacji z partnerami społecznymi za kilka tygodnie. Francja to kolejny kraj, który chce wpuścić Polaków. W ubiegłym tygodniu decyzję taką ogłosiły Hiszpania i Portugalia. Szykuje się do tego Grecja. Wcześniej poinformował o tym rząd fiński.
Po akcesji do UE Polacy mogli wyjeżdżać bez ograniczeń do pracy do Wielkiej Brytanii, Irlandii i Szwecji. Inne kraje korzystały z dwuletnich okresów przejściowych i nie otwierały swoich rynków. Do 1 maja zdecydować muszą, czy chcą przedłużyć wyłączenie na kolejne trzy lata.
Komisja Europejska przekonuje, że swobodny przepływ pracowników jest korzystny dla gospodarek "starych" państw członkowskich. Nie może jednak zmusić żadnego z nich do otwarcia swojego rynku. - Kraje członkowskie notyfikują tylko swoje decyzje w Komisji. My nie mamy na to wpływu. Dopiero przy następnym ewentualnym wydłużeniu okresów przejściowych w 2009 r. będziemy mogli ocenić uzasadnienie takich decyzji - mówi Katharina von Schnurbein, rzecznik Vladimira Špídli, komisarza UE ds. zatrudnienia.
Jak dotąd, agencje pośrednictwa pracy nie dysponują żadnymi ofertami zatrudnienia z krajów, które "wpuszczą" Polaków. - Dopiero się do tego przygotowujemy. Zapotrzebowanie wyjść musi ze strony naszych biur w krajach, które otwierają swoje rynki. Spodziewam się jednak, że już w kwietniu pojawią się pierwsze oferty - mówi nam Piotr Wysocki, menedżer ds. rozwoju projektów Adecco Poland. Pośrednicy przewidują, że podobnie jak w 2004 r. największe zapotrzebowanie na Polaków zgłosi branża hotelarska, cateringowa, a także gospodarstwa rolne.
AFP