Jego wartość rynkowa to ponad 230 mld USD. Jak wynika z sondy, zamieszczonej na stronie internetowej amerykańskiego magazynu, czytelnicy uważają, że gabaryty firm powinny być mierzone przede wszystkim na podstawie tej właśnie wielkości. Jedna czwarta głosujących jest jednak zdania, że tak naprawdę liczy się tylko zysk. Wartość aktywów, liczba pracowników i sprzedaż powinny, ich zdaniem, zejść na dalszy plan. Aby wyniki rankingu były jak najbardziej obiektywne, "Forbes" zastosował technikę średniej ważonej, przypisując danym finansowym odpowiedni mnożnik.

Dlatego Citigroup znalazło się na czele, choć ani nie ma największej kapitalizacji (pod tym względem prowadzi naftowy Exxon Mobil), ani największych aktywów (tu liderami są banki UBS i Barclays), ani też największych przychodów ze sprzedaży (znów górą jest Exxon Mobil). Większymi zyskami od Citigroup mogą się pochwalić Exxon Mobil i brytyjsko-holenderski koncern naftowy Shell.

Nie jest zaskoczeniem, że w jednej trzeciej listę światowych gigantów wypełniają firmy amerykańskie. Ale znalazły się na niej również trzy polskie spółki. Na 721. miejscu uplasował się PKN Orlen. Tuż za nim, na 800. pozycji, znalazł się bank PKO BP. KGHM był 1579. To całkiem niezły wynik w regionie Europy Środkowej. Czesi mają tylko jedną spółkę, która załapała się do zestawienia. Jest nią największy krajowy producent energii elektrycznej - CEZ. Węgrzy mogą się pochwalić nieco lepszym rezultatem. Na listę udało im się wprowadzić bank OTP oraz koncern paliwowy MOL. Spółka naftowa zajęła 540. miejsce w rankingu i tym samym została uznana największym koncernem w regionie. W żadnym innym kraju Europy Środkowej nie ma wystarczająco dużej firmy, by "Forbes" wciągnął ją na swoją listę. Kraje bałtyckie również nie były reprezentowane.

Wszyscy uczestnicy rankingu osiągnęli razem 1,7 mld USD zysku, który wypracowało 68 mln ludzi. W ubiegłym roku 2000 gigantów świata sprzedało w sumie towary warte 24 bln USD. Łączne aktywa spółek opiewają na 88 bln USD, a ich wartość rynkowa wynosi 31 bln USD.