Reklama

Hossa sięgnęła dna

Dobra wiadomość - hossa wróciła na GPW. Gorsza - objęła szerokie grono mniejszych spółek i kilku tylko gigantów. WIG20 - najważniejszy giełdowy indeks - pozostaje w trendzie bocznym.

Publikacja: 01.04.2006 09:09

Indeks Cenowy Parkietu, obejmujący wszystkie giełdowe firmy, kontynuował w mijającym tygodniu rekordową passę. Na każdej sesji poprawiał historyczne maksimum. Cechą charakterystyczną tej fali wzrostowej jest niższy wolumen niż przy poprzednich falach wzrostowych. Z punktu widzenia analizy technicznej, jest to wprawdzie sygnał słabnięcia trendu, ale nie można zapominać, że wolumen jest tylko wskaźnikiem pomocniczym. Najważniejszy jest wykres kursu. Ten nie pozostawia wątpliwości, że przewaga jest po stronie byków.

Odżyły zapomniane spółki

To, co może niepokoić inwestorów, którzy próbują oceniać trwałość zwyżki, jest udział w niej firm, o których nie bardzo są w stanie czerpać jakieś informacje, bo spółki te przez wiele miesięcy znajdowały się praktycznie poza nurtem giełdowego życia. Tymczasem mijający tydzień przyniósł m.in. zwyżkę Arksteelu o prawie 70 proc., czy wzrost Atlantisu niemal o 30 proc. Kolejne rekordy biła cena akcji Muzy, którą nikt nie interesował się praktycznie przez 6 lat. Inwestorzy finansowi potraktowali zwyżkę jako dobrą okazję do wyjścia z wątpliwej inwestycji - z grona największych udziałowców zniknął OFE Pocztylion. Można pokusić się o stwierdzenie, że hossa sięgnęła dna.

Część inwestorów takie zjawiska, jak wzrost kursów spółek, w których nic dobrego w "fundamentach" się nie dzieje, interpretuje jako sygnał zbliżającego się końca trendu wzrostowego. Z tego typu wskazówkami jest jednak taki problem - podobnie jak z negatywnymi dywergencjami na wskaźnikach technicznych, których również możemy się spodziewać - że zachęcają do inwestowania przeciw głównemu trendowi. To natomiast najczęściej nie odbija się korzystnie na wartości naszego portfela. Choć zatem nie jest to pewnie dobra pora na budowanie pozycji z zamiarem przetrzymania akcji przez dłuższy czas, to nie jest też dobry czas, żeby próbować zajmować krótkie pozycje na rynku pochodnych. Zwróciłbym jeszcze uwagę na roczną stopę zwrotu z Indeksu Cenowego Parkietu. W tej chwili przekracza ona 70 proc., ale gdy w kwietniu 2004 r. na wykresie indeksu budowany był szczyt (hossa na szerokim rynku została zatrzymana praktycznie na 1,5 roku), przekraczała 200 proc. Mamy zatem na rynku dużo emocji, ale atmosfera nie jest - jak na standardy tej hossy - rozgrzana do czerwoności.

Zwróćmy jeszcze uwagę na różnicę między roczną stopą zwrotu z Indeksu Cenowego i WIG20. W tej chwili wynosi 30 pkt proc. na korzyść wskaźnika szerokiego rynku. Tymczasem szczyt poprzedniej hossy (w marcu 2000 r.) wypadł, kiedy roczna stopa wzrostu WIG20 przekraczała prawie o 50 pkt proc. 52-tygodniową zmianę Indeksu Cenowego. Ostatni raz długoterminowy szczyt na GPW, w sytuacji kiedy uwaga inwestorów skupiała się na małych spółkach, został zbudowany w lutym 1997 r. Szczyt na wykresie Indeksu Cenowego wypadł trzy miesiące po tym, jak zwyżkę zakończył WIG20. Warto zwrócić uwagę, że zmianę trendu poprzedzała wtedy konsolidacja na wykresie IC.

Reklama
Reklama

Analiza wzajemnych relacji szerokiego rynku i największych spółek, wchodzących w skład WIG20, skłania do wniosku, że bez względu na to, jaki będzie schemat zakończenia hossy, to wydarzenie jest wciąż przed nami.

Strojenie okienek

Spośród głównych giełdowych indeksów, rekordowe wartości zanotowały na ostatnich sesjach WIRR, MIDWIG i WIG. Żeby oszacować, ile warte są te rekordy, szczególnie w odniesieniu do MDIWIG i WIG, warto poczekać tydzień. Koniec marca to tradycyjny okres strojenia okienek (window dressing) - czas, kiedy inwestorom instytucjonalnym szczególnie zależy na podbiciu kursów giełdowych spółek, żeby podnieść wyceny jednostek uczestnictwa. Jeśli zamiary popytu byłyby "czyste", a kondycja rynku dobra, to powrót WIG ponad 40 tys. pkt i kolejny rekord wszechczasów zachęciłyby inwestorów do śmielszych zakupów. Tymczasem w piątek WIG zyskał 0,3 proc. Na wykresie indeksu powstaje lekko rozszerzający się klin - formacja zapowiadająca raczej podwyższoną zmienność niż kolejne rekordy. Chyba że w najbliższym tygodniu WIG pokona górne ramię formacji, którego testowanie właśnie rozpoczął. To mogłoby rozwiać wątpliwości.

Na pewno takiego rozwoju wydarzeń nie zapowiada wykres WIG20. Wskaźnik nie dał nawet rady przekroczyć lokalnego szczytu z 27 marca. Wydaje się zatem, że - podobnie jak nie ma sygnałów zakończenia hossy w segmencie małych spółek - niewiele zapowiada kolejne rekordy w wykonaniu gigantów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama