Interesujące wnioski płyną z opublikowanego 14 marca comiesięcznego raportu banku inwestycyjnego Meryll Lynch, zawierającego dane o nastrojach panujących wśród zarządzających globalnymi funduszami inwestycyjnymi. Okazuje się, że procent tych, którzy twierdzą, że na przestrzeni najbliższych 12 miesięcy gospodarka światowa przyspieszy tempo wzrostu, jest niższy niż zwolenników tezy przeciwnej. Bardzo ostrożne są również oczekiwania co do przyszłych zysków spółek przypadających na jedną akcję.

Ten pesymizm i brak wiary w poprawę stanu światowej gospodarki można potraktować jako klasyczny z psychologicznego punktu widzenia argument za kontynuowaniem hossy na giełdach światowych. Z tego punktu widzenia można spodziewać się napływu w najbliższych miesiącach korzystnych informacji ze światowych parkietów. W rezultacie stanowić to powinno mocne wsparcie dla poprawy koniunktury na giełdzie warszawskiej w grupie firm o dużej kapitalizacji.

Warto zauważyć, że w ostatnich dnach zaczęła poprawiać się sytuacja na rynkach Europy Środkowowschodniej, co wskazuje na napływ kapitału do naszego regionu. Sądzę, że są bardzo duże szanse na to, iż rozpoczynamy już teraz, w odniesieniu do WIG 20, wzrostową fazę cyklu 11-miesięcznego, zgodnie z którym ostatnie dołki, czyli dobre okazje do kupna, przypadały w maju 2005, czerwcu 2004, lipcu 2003, sierpniu 2002 itd. Co ważne, od momentu takiego cyklicznego dołka indeks największych spółek zyskiwał w przeszłości ponad 20 proc. Perspektywy dla posiadaczy akcji rysują się więc coraz bardziej korzystnie.

Naturalnie poziom wyceny spółek z indeksu WIG 20 nie jest może specjalnie atrakcyjny (P/BV ponad 2) i z tego powodu trudno oczekiwać, aby zaangażowali się u nas masowo zagraniczni uczestnicy rynku inwestujący "w wartość". Mimo to z uwagi właśnie na wyżej wymienione przesłanki globalne kapitał do nas powinien napłynąć.