CRB Futures od ponad miesiąca pnie się w górę i dotarł już do 338,53 pkt. Do styczniowego rekordu tego najpopularniejszego surowcowego wskaźnika, śledzącego notowania kontraktów z giełd w Nowym Jorku i Chicago, brakuje jeszcze 3,5 proc. Tygodniowy wzrost w czasie ostatniej zwyżki wynosił jednak najwyżej 2 proc., podczas gdy w czasie fal wzrostowych z przełomu listopada i grudnia oraz z połowy stycznia dynamika w skali tygodnia sięgała nawet 3 proc.

Mimo że na rynek towarowy powrócili kupujący i nowe rekordy lub wieloletnie maksima w notowaniach złota czy miedzi są niemal na porządku dziennym, we wskazaniach CRB Futures tej euforii nie widać. Zwyżki w surowcach są bardzo selektywne. Biorąc pod uwagę ostatni dołek, po którym indeks zaczął rosnąć - z 8 marca - tylko cztery spośród sześciu grup towarowych są na plusie. Najwięcej zdrożały metale szlachetne - średnio o ponad 12 proc., a nieco mniej towary przemysłowe (miedź, bawełna) - o 11,3 proc. Na plusie są też nośniki energii (7,7 proc.) oraz wstępnie przetworzone towary spożywcze (4 proc.). Od 8 marca spadły natomiast notowania zbóż (kukurydza, śruta sojowa i pszenica - o 2,0 proc.) i żywca (o ponad 5 proc.).

Wczoraj rynek surowcowy żył przede wszystkim nowym rekordem cen miedzi. W Nowym Jorku za funt metalu płacono już 2,68 USD, czyli o ponad 2 proc. więcej niż w piątek. Blisko wieloletniego maksimum było na rynku złota. Uncja kosztowała 599,3 USD, czyli więcej niż w piątek, ale mniej o 40 centów mniej niż w czwartek. Zwyżki metali są tłumaczone dużą aktywnością funduszy inwestycyjnych.