Produkt krajowy brutto Irlandii w przeliczeniu na jednego mieszkańca pięć lat przed jej akcesją do Unii wynosił niecałe 60 proc. średniej unijnej. W roku przyjęcia, 1973, był jeszcze o dwa pkt proc. niższy od tej średniej, a teraz, po 33 latach członkostwa, stanowi prawie 120 proc. tego wskaźnika.
Trzeba uczciwie przyznać, że Irlandia jest tu wyjątkiem potwierdzającym oczywistą prawdę, że samo członkostwo może pomóc, daje szansę, ale niczego nie zapewnia. PKB Grecji przed przyjęciem przekraczał 80 proc. unijnej średniej, po 16 latach członkostwa spadł do nieco ponad 60 proc., a teraz, po 25 latach od przyjęcia, wynosi 70 proc. tej średniej. Grecja jest też jednak wyjątkiem, tyle że niechlubnym. PKB Portugalii i Hiszpanii 20 lat po ich przyjęciu do Unii, jest teraz o kilka pkt proc. większy od unijnej średniej niż przed akcesją.
Nasi południowi sąsiedzi
w awangardzie
Na tym tle Czechy i Węgry wypadły bardzo dobrze. Czeski PKB pięć lat przed akcejsą stanowił ok. 25 proc. średniej dla Unii Europejskiej, a teraz jest to prawie 38 proc. Na Węgrzech w 2000 r. PKB w przeliczeniu na jednego mieszkańca stanowił jedynie 20 proc. unijnej średniej, a teraz jest to ok. 32 proc. Co ważne, w tym i w przyszłym roku gospodarki obu tych krajów, a także Słowacji, będą rozwijać się o wiele szybciej niż cała Unia. Słowackie tempo wzrostu ma w obu tych latach utrzymywać się na poziomie 6 proc., w Czechach ma wynieść w tym roku 6, a w przyszłym 5 proc., a na Węgrzech odpowiednio 4 i 3 proc.