Rok 2005 z pewnością nie obfitował w reformy, które mogłyby doprowadzić do poprawy konkurencyjności polskiej gospodarki. Mimo to Polsce udało się osiągnąć zaskakująco dobre miejsce w rankingu porównującym poszczególne gospodarki pod względem ich atrakcyjności dla bezpośrednich inwestorów zagranicznych.
Według raportu A. T. Kearney, Polska wypada wyraźnie lepiej niż inne badane kraje. Lepszą oceną mogą się pochwalić tylko liderzy w przyciąganiu zagranicznych inwestycji: Chiny, Indie, Stany Zjednoczone oraz Wielka Brytania. Przyglądając się opóźnieniom w procesie reform podatkowych i strukturalnych w Polsce, trudno nie zapytać o powody tak silnej pozycji Polski na tle innych krajów. Chiny oraz Indie mogą pochwalić się wyjątkowo niskimi kosztami produkcji, podczas gdy Stany Zjednoczone to gospodarka charakteryzująca się wyjątkową stabilnością oraz przewidywalnością prawa. A co inwestorom bezpośrednim może zaoferować Polska? Z pewnością nie jest to modelowy przykład kraju o niskich kosztach produkcji.
Trudno tutaj również mówić o wyjątkowej stabilności prawa. Wszystko jednak wskazuje, że chociaż Polska nie reprezentuje żadnego z tych dwóch biegunów, to oferuje inwestorom rozsądną mieszankę relatywnie niskich kosztów produkcji oraz w miarę przewidywalnego prawa (oczywiście w porównaniu z innymi gospodarkami rozwijającymi się). Jednostkowy koszt związany z zatrudnieniem pracownika w Polsce nie przekracza 5 euro (w przeliczeniu na jedną godzinę), podczas gdy analogiczny koszt w Niemczech wynosi 26 euro. Z tego względu Polska może przyciągać inwestycje bezpośrednie firm, które chciałyby zwiększyć swoją konkurencyjność, jednak nie są chętne przenoszeniu produkcji do Azji. Niewątpliwie dodatkowym atutem Polski jest obecność w UE, która zdecydowanie ułatwia przedsiębiorcom ewentualny transport produktów do innych krajów Unii.
Jednak zapewne o wynikach rankingu atrakcyjności inwestycyjnej zadecydowała nie tylko wysokość kosztów zatrudnienia, lecz również inne czynniki. W końcu różnice w kosztach pracy między Polską a Czechami są niewielkie (wynoszą zaledwie 1 euro), a mimo to nasi południowi sąsiedzi zajęli w cytowanym zestawieniu dopiero dwunaste miejsce.
Dobra pozycja Polski prawdopodobnie wynika stąd, iż jest ona największą gospodarką regionu. Dzięki temu, inwestorzy mogą korzystać z relatywnie dużego rynku pracy, co jest jednym z kluczowych czynników dla firm wymagających znacznej liczby pracowników o wysokich kwalifikacjach. Nic więc dziwnego, że Polska jest coraz częściej wskazywana przez firmy z Europy Zachodniej jako dobre miejsce dla inwestycji nastawionych na badania i rozwój.