Inwestorzy nie kupią akcji niemieckich kolei Deutsche Bahn, jeśli firma straci kontrolę nad siecią trakcyjną - uważa jej szef Hartmut Mehdorn. - Bez torów nasza działalność nie byłaby równie efektywna jak dziś - twierdzi Mehdorn.
Zgodnie z planami kanclerz Niemiec Angeli Merkel, Deutsche Bahn ma trafić na giełdę w 2008 r.
Jednak zdaniem zarówno polityków, jak i ekspertów, część firmy zarządzająca siecią torowisk kolejowych powinna być wcześniej z niej wyodrębniona. Tak twierdzi m.in. Juergen Basedow, przewodniczący komisji antymonopolowej przy rządzie kanclerz Merkel. Mówi, że na pozostawieniu torów w rękach DB ucierpią konkurenci firmy. - Jestem pełen wątpliwości, czy inwestorzy w DB umożliwiliby rywalom spółki swobodny dostęp do jej majątku - przestrzega Basedow. Na możliwość zablokowania prywatyzacji Deutsche Bahn przez Komisję Europejską - właśnie z powodu polityki cenowej dotyczącej torów - wskazała niedawno niemiecka prasa.
Konkurenci DB (najpoważniejszy to Connex Group należący do Veolii) w zeszłym roku mieli 7-proc. udział w transporcie towarów i 10-proc. w transporcie pasażerskim. Także oni naciskają na wyodrębnienie z koncernu spółki zarządzającej siecią trakcyjną.
Bloomberg