Nie ma końca złej passy na największych giełdach świata. Wczoraj indeksy rynków w Europie i USA traciły szóstą sesję z kolei. Niektóre wskaźniki są już na poziomie najniższym od ponad dwóch miesięcy. W pierwszych godzinach sesji dwa najważniejsze indeksy na Wall
Street, średnia Dow Jones i S&P 500 straciły wyraźnie ponad 1 proc. W Europie spadki sięgały nawet 1,7 proc. (CAC-40). Inwestorzy stali się bardzo wyczuleni na dane gospodarcze z USA, bo od nich uzależnia dalszą politykę Rezerwa Federalna. Tymczasem wczoraj znów napłynęły dane mogące zachęcić amerykański bank centralny do dalszych podwyżek stóp procentowych. Ceny towarów konsumpcyjnych w kwietniu wzrosły o 0,6 proc., czyli więcej, niż oczekiwano. Wyższa od prognoz okazała się też tzw. inflacja bazowa, nie uwzględniająca żywności
i energii. Wczorajszy raport
kontrastował z wtorkowymi danymi o cenach producentów, których wzrost okazał się nieco niższy od prognoz (mimo to indeksy
nie ruszyły w górę, co wskazuje na słabnącą siłę byków).