James Simons z Renaissance Technologies i T. Boone Pickens Jr z BP Capital Management zarobili w ub.r. odpowiednio 1,5 i 1,4 mld USD. Otwierają oni doroczną listę wydawanego przez Institutional Investor magazynu "Alpha" 25 najlepiej opłacanych zarządzających funduszami hedgingowymi.

Na tegorocznej liście, po raz pierwszy w historii rankingu, dwóch zarządzających zarobiło ponad miliard dolarów. Tak wysokie wynagrodzenia i to nie firm, a ich szefów, wynikały z boomu w branży. Jej aktywa wzrosły z niecałych 40 mld USD przed 15 laty do 1,5 bln USD obecnie. 26 zarządzających z tegorocznej listy magazynu "Alpha" średnio zarobiło 363 mln USD, o 45 proc. więcej niż w 2004 r. Czołowe miejsca odpowiadają tendencjom i strategiom dominującym w branży funduszy hedgingowych.

James Simons, który zazwyczaj plasował siź w górnych rejonach tej listy, kieruje funduszem uważanym za jeden z najlepszych. Stosowane są w nim matematycznie opracowywane strategie. Za wysoką jakość Renaissance każe sobie słono płacić. Opłata za zarządzanie wynosi tam 5 proc. i 44 proc. od wyniku. Zazwyczaj wynoszą one odpowiednio 2 i 20 proc.

Tymczasem drugi na liście T. Boone Pickens, dawny nafciarz z Teksasu, który założył swoje fundusze zaledwie 10 lat temu, zawdzięcza krociowe zarobki boomowi energetycznemu i surowcowemu. Jego fundusz energetyczny dał 89 proc. zwrotu, a wartość udziałów w funduszu surowcowym wzrosła o ponad 650 proc. Czołową piątkę uzupełniają - legenda rynku George Soros oraz Steven Cohen i Paul Tudor Jones. Zarobili 840, 550 i 500 mln USD.

"Financial Times"