- Do czerwca na rynku nieruchomości mieszkaniowych czeka nas huśtawka - prognozują dr inż. Andrzej Zalewski i Tomasz Górski z firmy Wyceny i Ekspertyzy, doradzającej i pośredniczącej w transakcjach na rynku nieruchomości warszawskich.
- Po udanym roku 2005, rozwój sytuacji w pierwszych czterech miesiącach 2006 r. przeszedł najbardziej optymistyczne prognozy. Ceny mieszkań, w porównaniu z końcem 2005 r., wzrosły o 15-20 proc., i to niezależnie od lokalizacji. Prym w podnoszeniu cen wiedli deweloperzy, których usiłowali dogonić pośrednicy i sprzedający - mówi rzeczoznawca majątkowy Andrzej Zalewski. - Niewyobrażalne przed rokiem ceny stały się normalnością. Znacznie spokojniej rozwijała się sytuacja na rynku domów mieszkalnych - tu ceny też rosną, ale znacznie wolniej niż na rynku mieszkań - szacunkowo o kilka procent w pierwszych miesiącach tego roku.
Największe wzrosty odnotowano w najbardziej prestiżowych lokalizacjach - Mokotów, Żoliborz, Ursynów, Ochota, Śródmieście (średnio). Niższą dynamiką cen odznaczały się mniej prestiżowe lokalizacje: Włochy, Ursus, Bielany, Praga Północ i Południe, Wawer, Wesoła oraz Targówek.
- Aktualnie rynek jest rozchwiany - twierdzi Andrzej Zalewski. - Jak bowiem ocenić sytuację, w której w tej samej dzielnicy sprzedaje się inwestycja w cenie ok. 5,5 tys. zł za metr kwadratowy (usytuowana przy ruchliwej trasie) i jednocześnie w bardzo podobnej lokalizacji i o podobnym (o ile nie niższym) standardzie sprzedawane są lokale w cenach ok. 6,5 tys. zł za metr kwadratowy? I one również znajdują nabywców! Są dzielnice (np. Targówek), w których ceny niewykończonych mieszkań kupowanych u deweloperów są wyższe niż mieszkań wykończonych lub bardzo do nich zbliżone - dziwi się ekspert Wycen i Ekspertyz.
Co czeka nas w kolejnych miesiącach 2006 r.? - W mojej ocenie do końca czerwca 2006 rynek będzie w stanie silnego wzburzenia, a kupujący będą tradycyjnie już akceptować coraz wyższe ceny. Rokrocznie intensywny czerwiec będzie podgrzewany perspektywą utrudnień w dostępie do kredytów we frankach szwajcarskich - uważa Andrzej Zalewski. - Jest to zły moment na dokonywanie zakupów, gdyż i tak wysokie ceny zostaną jeszcze bardziej wyśrubowane, a ofiarami staną się nabywcy o najsłabszej zdolności kredytowej.