Sąd Apelacyjny w Lublinie nakazał Skarbowi Państwa wypłatę 2,22 mln złotych odszkodowania Polmosowi Lublin. To konsekwencja naruszenia prawa przez celnika, który poświadczył nieprawdę w wystawionych dokumentach.
- W połowie lat 90. wysłaliśmy partię alkoholu na Ukrainę, gdzie została skradziona - tłumaczy genezę sporu Waldemar Wasiluk, wiceprezes Polmosu Lublin. Spółka miała odpowiednie dokumenty, które pozwalały jej traktować niesfinalizowaną transakcję jako sprzedaż eksportową. Jednak urząd celny uznał całą sprawę za "przekręt" i nakazał zapłatę akcyzy i VAT-u. Polmos zapłacił prawie 1 mln złotych podatków, ale zaskarżył decyzję. Po dziesięciu latach zapadł korzystny dla spółki wyrok. - Częściowo korzystny, bo na razie mamy otrzymać tylko połowę zapłaconej wówczas kwoty plus odsetki - mówi W. Wasiluk. Spółka ma zamiar wystąpić ze skargą kasacyjną do Sądu Najwyższego, bo chce odzyskać wszystko. - Liczymy się z tym, że poczekamy kolejne 2-3 lata - dodaje W. Wasiluk. Na razie dzięki odszkodowaniu spółka będzie miała lepszy o ponad 1,8 mln zł wynik netto w II kwartale.