Piątkowe otwarcie na rynku obligacji przebiegło bardzo spokojnie. Relatywnie restrykcyjne komentarze prezesa NBP Leszka Balcerowicza o potencjalnej presji inflacyjnej, spowodowanej wzrostem płac, nie zdołały zachęcić uczestników rynku do większej aktywności. Dopiero publikacja niespotykanie słabych danych z amerykańskiego rynku pracy spowodowała zamieszanie, na początku na rynkach bazowych, a później również na naszym krajowym rynku. Według amerykańskiego urzędu pracy, w maju przybyło zaledwie 75 tys. nowych miejsc pracy w porównaniu z prognozowanymi 170 tys. i 126. tys w zeszłym miesiącu. Dochodowość amerykańskich obligacji spadła o 7-9 punktów bazowych. Reakcja rynku europejskiego była już mniejsza - rentowności niemieckich bundów spadły 5-6 puktów bazowych, natomiast polskich obligacji już tylko o 4-5 punktów bazowych. Dane z rynku pracy w USA są wyjątkowo uważnie obserwowane na całym świecie, bowiem jednym z celów FED jest utrzymywanie wzrostu gospodarczego przy optymalnym poziomie zatrudnienia. Z tego względu należy się spodziewać, że stopy w USA pozostaną na niezmienionym poziomie w ciągu następnych 2-3 miesięcy.