Giełdowy producent mebli potrzebuje kapitału, by móc się dalej rozwijać. Skąd weźmie pieniądze? Ze sprzedaży nowych akcji. Mogą trafić do inwestora finansowego lub akcjonariuszy.
Dzięki zeszłorocznej emisji ratunkowej Swarzędz zaczął wychodzić na prostą. Spłacił wierzycieli, rozpoczął produkcję. - Do końca tego roku jesteśmy w stanie się rozwijać bez niczyjej pomocy. Jednak by całkowicie zrealizować plany, potrzebuję jeszcze 10 mln zł - twierdzi Włodzimierz Ehrenhalt, prezes Swarzędza. Dodatkowe pieniądze pozwolą firmie stworzyć sieć 30 salonów meblowych oraz dokapitalizować dwie fabryki: w Swarzędzu i w Kościanie. Obecnie spółka ma dwa salony, do końca lipca chciałaby mieć ich pięć.
Idealnym dla firmy rozwiązaniem byłoby zdobycie inwestora finansowego, który zapewniłby spółce kapitał, a zarządowi dałby wolną rękę. - Mógłbym wtedy skupić się na działalności operacyjnej, np. rozwijaniu kontaktów, które nawiązaliśmy na ostatnich targach w Poznaniu - mówi Ehrenhalt. Na razie jednak spółka wciąż takiego inwestora nie ma. Z kolei na ubieganie się o kredyty jest za wcześnie. - Banki patrzą na nas jeszcze trochę nieufnie - mówi prezes Ehrenhalt. Pozostają więc kolejne emisje akcji. Zarząd przygotowuje ich dwie - jedna skierowana do potencjalnego inwestora, druga do dotychczasowych akcjonariuszy (z prawem poboru). Zarząd nie zdradza jeszcze ich wielkości. - Łącznie na pewno będą mniejsze od ostatniej emisji, która liczyła 53 mln papierów - twierdzi prezes Swarzędza. Do skutku mogą dojść obie emisje, jedna lub żadna. - Są dla nas po prostu furtką bezpieczeństwa - dodaje.
Spółka chce też przyjąć program motywacyjny. W ciągu trzech lat do zarządzających i kadry kierowniczej trafić by miało 3,4 mln papierów Swarzędza. Pracownicy będą je obejmować płacąc cenę równą wartości nominalnej, czyli 0,5 zł za akcję. Wczorajszy kurs Swarzędza to 1,03 zł. Przydział akcji nie będzie uzależniony od wyników osiąganych przez firmę.
Wszystkie projekty muszą zostać przyjęte przez zwołane na 28 czerwca WZA. A ono może przynieść niespodzianki. Akcjonariat spółki jest bardzo rozdrobniony, żaden inwestor nie przekroczył jeszcze progu 5 proc. głosów. Nie wiadomo, którzy akcjonariusze się na nim zjawią ani jak będą głosować.