Trudno, by propozycje zmian w podatkach, ogłoszone przez panią premier Gilowską wzbudziły głęboki entuzjazm. Nieważne nawet, że wiele grup podatników może stracić (np. pisarze, którzy właśnie dowiedzieli się, że w odróżnieniu od piosenkarzy i kaskaderów nie powinni mieć wyższych kosztów uzyskania przychodu, bo nie są prawdziwymi artystami). Nieważne też, że proponowane zmiany nie uwzględniają szeregu możliwych, niedrogich a ułatwiających życie kroków proponowanych od lat przez ekspertów podatkowych. Głównym problemem jest to, że mają się one nijak do skali problemów, stojących obecnie przed polskimi finansami publicznymi.
Przede wszystkim są to propozycje niezwykle skromne. W powszechnej opinii polskie podatki potrzebują gruntownej przebudowy, uproszczenia i zmniejszenia uciążliwości poboru. Tymczasem propozycje pani premier, choć często słuszne, stanowią podatkową kosmetykę, a nie gruntowną zmianę.
Po drugie, nie wydaje się, by propozycje podatkowe rządu odpowiadały na największe potrzeby. Podatnikom zaoferowano pewne obniżenie efektywnych stawek (odmrożenie progów i ulgi rodzinne), przy jednoczesnej likwidacji wielu innych ulg i podniesieniu innych podatków. Obniżenie stawek jest oczywiście ważne - ale pewnie nie najważniejsze, bo w Polsce nie są spełnione cztery kardynalne zasady podatkowe, ustalone ponad 200 lat temu przez Adama Smitha. Zdaniem tego papieża liberalnej gospodarki, podatki powinny spełniać zasady: równości, pewności, dogodności i taniości.
Zasady te są obecnie w Polsce w różnym stopniu gwałcone. Zwłaszcza silnie łamana jest zasada pewności podatku (podatnik musi dokładnie wiedzieć, jaki podatek zapłaci i nie może być skazany na uznaniowość urzędnika). Niejasne, skomplikowane przepisy i ciągle nie działający system zapewniający jednoznaczną interpretację prawa stanowią daleko większe zagrożenie dla prawidłowego funkcjonowania systemu podatkowego niż same stawki - w Polsce zresztą niewygórowane według standardów europejskich.
Poważnie łamana jest też zasada taniości podatków (czyli jak najmniej kosztownego sposobu ich ściągania - zarówno dla aparatu podatkowego, jak i dla podatnika). Względnie skomplikowany system podatkowy powoduje, że podatki i ubezpieczenia społeczne stają się często dla przedsiębiorcy, zwłaszcza małego, prawdziwą zmorą zniechęcającą do funkcjonowania w legalnej sferze gospodarki. A propozycje rządowe, zamiast w tej dziedzinie pomóc - jeszcze bardziej pogarszają sytuację, likwidując uproszczone, ryczałtowe formy opodatkowania.