Reklama

Szansa na dobry rok

Tak wysokie tempo wzrostu na dalszą metę nie wydaje się możliwe do utrzymania, ale nie można też mówić o przegrzaniu rynku i osiągnięciu szczytu koniunktury

Publikacja: 13.06.2006 08:49

Utrzymuje się zapoczątkowane w zeszłym roku wysokie tempo wzrostu produkcji. Szybko rosną obroty handlu zagranicznego i wewnętrznego. Coraz większa wydajność pracy uzasadnia szybki wzrost wynagrodzeń realnych w przedsiębiorstwach. Poprawia się dochodowość gospodarstw domowych, a o optymizmie konsumentów świadczy zwiększające się zapotrzebowanie na kredyty bankowe, zarówno konsumpcyjne, jak i mieszkaniowe. Odradzający się popyt nie powoduje na razie presji inflacyjnej. Na początku maja notowania giełdowe pobiły dotychczasowe rekordy, a wskaźnik kursów 20 największych spółek należał do najszybciej rosnących indeksów na świecie. Co prawda ostatnie tygodnie przyniosły gwałtowną korektę, ale sytuacja powoli stabilizuje się.

Można się zatem spodziewać w bieżącym roku przyrostu produktu krajowego brutto w skali, której nie przewidywali eksperci. W pierwszym kwartale jego wartość była o 5,2 proc. większa niż rok wcześniej. I prawdopodobnie nie był to "wyskok" spowodowany jednorazowymi, przejściowymi czynnikami. Tempo wzrostu gospodarczego w drugim kwartale może być jeszcze szybsze, gdyż firmy oczekują dalszego wzrostu popytu i większego napływu zamówień.

Warto przypomnieć, że w założeniach do ustawy budżetowej na 2006 rok przyjęto po długich dyskusjach, że w całym roku PKB zwiększy się o 4,3 proc. i że ta prognoza spotkała się z niedowierzaniem i krytyką. Obecnie przeważa jednak pogląd, że bieżący rok zakończymy wzrostem gospodarczym nie mniejszym niż 5 proc.

Przybywa inwestorów i eksporterów

Dane o inwestycjach i konsumpcji w pierwszym kwartale dowodzą, że tempo wzrostu inwestowania, które wyraźnie przyspieszyło w drugiej połowie 2005 roku, jest nadal bardzo wysokie. Również spożycie indywidualne rośnie znacznie szybciej, niż przewidywano, wykazując wyraźną tendencję do dalszego przyspieszania. Może to wywoływać obawy, czy dynamika gospodarki nie jest za wysoka, bo przecież zjawiska odnotowane np. w marcu: wzrost produkcji przemysłowej o 16,4 proc. (w ujęciu rocznym), budowlano-montażowej o 15,5 proc., sprzedaży detalicznej o 10,4 proc., w naszych realiach zdarzają się rzadko. Oczywiście, takie tempo na dalszą metę nie wydaje się możliwe do utrzymania, ale nie można też mówić o przegrzaniu rynku i osiągnięciu szczytu koniunktury.

Reklama
Reklama

Bardzo ważnymi czynnikami wzrostu gospodarczego są wciąż inwestycje i eksport.

Ostatnie badania NBP wskazują, że na rekordowo wysokim poziomie utrzymuje się wskaźnik nowych inwestycji i ich kontynuacji, szczególnie w dużych firmach. Sprzyjają temu m.in. korzystne prognozy popytu - przy dużym stopniu wykorzystania zdolności produkcyjnych bardzo dobra sytuacja finansowa większości firm, malejące oprocentowanie kredytów i większa ich dostępność: już około 37 proc. inwestorów deklaruje kredyty bankowe jako główne źródło finansowania nowych inwestycji. O zainteresowaniu inwestycjami i umacnianiu się wzrostowych trendów w tej dziedzinie może też świadczyć wzrost liczby zezwoleń na rozpoczynanie nowych projektów oraz ich wartości kosztorysowej. Także to, że w okresie od stycznia dokwietnia tego roku produkcja w firmach wytwarzających dobra inwestycyjne była o około 14 proc. większa niż rok wcześniej. Z kwartału na kwartał coraz szybciej rośnie też wartość importu tych dóbr.

Aktywność eksporterów ustabilizowała się na wysokim poziomie. W przychodach firm sprzedaż za granicę stanowiła około 40 proc., a w bieżącym roku można oczekiwać zwiększenia jej udziału. Poprawia się konkurencyjność przedsiębiorstw, rośnie odsetek firm zawierających umowy z kontrahentami zagranicznymi.

Optymistycznie nastraja coraz lepsza sytuacja naszego największego partnera handlowego - Niemiec. W kwietniu wskaźnik koniunktury monachijskiego instytutu gospodarczego (Ifo) sięgnął 105,9 pkt., czyli poziomu nienotowanego od 15 lat, a w maju tylko nieznacznie się zmniejszył. Stopień optymizmu producentów niemieckich pozwala przewidywać, że zapotrzebowanie na produkty importowane z Polski będzie rosnąW pierwszym kwartale eksport wzrósł o ponad 22 proc. (licząc w euro). Gdyby takie tempo udało się utrzymać w następnych miesiącach, co jest całkiem realne, to w latach 2004 - 2006 nasz eksport zwiększyłby się o blisko 75 proc., tj. w skali nienotowanej w tym czasie w innych krajach Unii Europejskiej. Jednak pod względem wartości eksportu przypadającego na mieszkańca (około 2150 euro) uda nam się wyprzedzić tylko Łotwę i Grecję.

Mała inflacja, większe zatrudnienie

Zaskakująco niska jest inflacja. Dwunastomiesięczny wzrost cen (od kwietnia 2006 do kwietnia 2005 r.) wyniósł zaledwie 0,7 proc., znacznie poniżej dolnej granicy celu inflacyjnego Rady Polityki Pieniężnej (1,5 - 3,5 proc.). Podobnie jak w 2005 r. na obniżenie inflacji wpływa głównie taniejąca żywność oraz odzież i obuwie.

Reklama
Reklama

Te tendencje mogą się utrzymywać również w najbliższych miesiącach. Dopiero w drugiej połowie roku, w wyniku wysokich cen paliw na rynkach światowych, a także przewidywanego zwiększenia popytu (wiąże się to z szybkim przyrostem funduszu wynagrodzeń i świadczeń socjalnych oraz narastającym zadłużeniem kredytowym gospodarstw domowych) możemy być świadkami przyspieszonego wzrostu cen. Mimo to wskaźnik inflacji w całym roku (około 1,5 proc.) będzie jednym z najniższych w krajach UE.

Dobre wyniki w sferze produkcji i usług przekładają się na poprawę sytuacji na rynku pracy, ale jednocześnie wskazują na strukturalne niedostosowanie zapotrzebowania na wykwalifikowanych pracowników do ich liczby. Przy nadal bardzo dużym bezrobociu w niektórych branżach zaczyna brakować fachowców (według Narodowego Banku Polskiego aż 42 proc. monitorowanych firm deklaruje trudności kadrowe).

Niewiadomą pozostaje sytuacja finansowa państwa. Co prawda w ubiegłym roku udało się ograniczyć relację deficytu finansów publicznych do PKB do 2,5 proc., ale w 2006 roku może ona wzrosnąć do 2,8 proc. Będzie to m.in. związane z przeprowadzoną już waloryzacją świadczeń społecznych, a także uchwalonymi przez Sejm nowymi wydatkami (powszechne zasiłki porodowe, świadczenia rodzinne dla rolników, dłuższe urlopy macierzyńskie).

Zagrożeń nie widać

Mimo to podstawowe relacje ekonomiczne utrzymają się na bezpiecznym poziomie. Przede wszystkim zmniejszy się tzw. zagregowany wskaźnik nierównowagi wewnętrznej kraju, który stanowi sumę stopy inflacji, stopy bezrobocia oraz relacji deficytu finansów publicznych do produktu krajowego brutto. Wskaźnik ten może sięgnąć 20,5 punktu (inflacja - 1,5 procent, stopa bezrobocia - 16,2 procent, relacja deficytu finansów publicznych do PKB - 2,8 procent). W 2005 roku wynosił 22,2 punktu, a w 2004 r. - 27,1 punktu.

Będzie on jednak znacznie bardziej niekorzystny niż w innych krajach unijnej "25", z wyjątkiem Słowacji.

Reklama
Reklama

Na zadowalającym poziomie ukształtują się wskaźniki ostrzegawcze, obrazujące stopień nierównowagi zewnętrznej.

Deficyt rachunku bieżącego jest niski i w dużym stopniu zrównoważony napływem inwestycji bezpośrednich. Relacja wartości rezerwy dewizowej do wydatków za import pozostaje wysoka, na korzystnym poziomie kształtuje się też stosunek kwoty potrzebnej na obsługę zadłużenia zagranicznego do wpływów z eksportu towarów i usług.

Ekonomista

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama