Bez wyraźnych oszczędności, z deficytem rzędu 30 mld zł - taki będzie przyszłoroczny budżet, jeżeli rzęd nie zmodyfikuje zaprezentowanych wczoraj założeń makroekonomicznych. Dochody budżetu maję wynieść 213,14 mld zł (wzrost o 9,1 proc.), wydatki 243,14 mld zł (wzrost o 7,7 proc.). To oznacza, że praktycznie nie zmieniaję siź potrzeby pożyczkowe pañstwa. Na pytanie, co się dzieje z programem "tanie państwo", wicepremier i minister finansów Zyta Gilowska odpowiadała: - Proszę nas nie poganiać. W swoim czasie pokażemy szczegóły. Przypomniała, że poprosiła instytucje centralne o obniżenie funduszu płac o 10 proc. Jednocześnie jednak Ministerstwo Finansów prognozuje, że przeciętne wynagrodzenia w gospodarce wzrośnie o 3,1 proc, do 2534 zł.

O 20,5 mld zł wzrosnę za to w przyszłym roku dochody podatkowe. Resort finansów tłumaczy, że zwiększa się zatrudnienie (a więc baza podatkowa dla PIT) oraz konsumpcja (a więc rosnę wpływy z podatków pośrednich). - Założenia budżetowe nie przewiduję zmian, ani takich, które w sposób skuteczny przycięgałyby inwestycje, ani takich, które dotyczyłyby inwestowania w naukę czy edukację. Nie zmienił się też sam system konstrukcji budżetu - ocenia Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich.

Polityka jest przeszkodę w podwyższeniu ratingu Polski - uważa agencja ratingowa Fitch. Teraz nasz kraj ma ocenę BBB+, z perspektywę pozytywnę.