Po ostrych spadkach - wyraźne odbicie. Indeksy niektórych giełd na świecie urosły przez ostatnie dwa dni nawet o kilka procent. Na najważniejszym, amerykańskim rynku, średnia przemysłowa Dow Jones wzbiła się w środę o 1 proc., czyli najmocniej od początku rozpoczętej w maju korekty. Także wczoraj zaczęła notowania na sporym plusie. Główne wskaźniki w Europie Zachodniej skoczyły wczoraj o ponad 2 proc.
Inwestorzy najwyraźniej doszli do wniosku, że przecena akcji z ostatnich tygodni była zbyt gwałtowna, bo w windowaniu notowań nie przeszkodził im fakt, że dane dotyczącej inflacji cen produkcji sprzedanej i cen konsumpcyjnych w USA okazały się - pomijając żywność i energię - nieco odbiegające od oczekiwań ekonomistów. Wcześniej każdy sygnał zapowiadający podwyżkę stóp przez Fed (a niekorzystne dane o inflacji bez wątpienia są takim sygnałem) powodował zmasowaną wyprzedaż papierów.
Wczoraj rosły głównie notowania firm surowcowych, w ślad za zwyżką cen samych surowców (np. złoto zdrożało najmocniej od miesiąca). W Nowym Jorku o ok. 1 proc. skoczyły akcje koncernu paliwowego ExxonMobil, w Europie wyraźnie podskoczył kurs papierów m.in. Totala i BP. Ton zwyżkom nadawały też koncerny górnicze BHP Billiton i Anglo American.
Na Wall Street popytem cieszyły się ponadto akcje Bear Stearns, który jako kolejny bank inwestycyjny poprawił znacznie wyniki finansowe. W kwartale obrachunkowym zakończonym w maju zarobił 539 mln USD, czyli o 81 proc. więcej niż rok wcześniej. Po tym, jak kilka spółek przedstawiło już kwartalne sprawozdania (m. in. sprzedająca elektronikę sieć Best Buy), analitycy są dobrej myśli i spodziewają się, że amerykańskie korporacje znów zakończą kwartał z wynikami lepszymi przynajmniej o 10 proc. od osiągniętych rok wcześniej. Byłby to już 12. kwartał z kolei z taką dynamiką, co w ostatnich 60 latach zdarzyło się tylko raz.
Nietęgie miny mają posiadacze akcji Airbusa, których kurs spadł w środę aż o jedną czwartą.