Stan murawy, na której przyszło nam rozgrywać poniedziałkowe spotkanie, był fatalny i zgodnie z polską myślą szkoleniową, właśnie to będzie mój kluczowy obronny argument, tłumaczący fakt, że zarówno nie próbowałem prognozować poniedziałkowych ruchów, jak i nie wyciągam z nich żadnych wniosków. Pisząc o stanie murawy, mowa oczywiście o obrotach i zmienności. A jak wiemy, jeśli stan murawy słaby, to w większości zagrań więcej jest przypadku i chaosu niż rozważnej taktyki.

Przez większą część meczu zawodnicy z najwyższych lig ruszali się najwolniej od dwóch tygodni. Obroty 711 mln (WIG20) na zamknięcie zupełnie nie oddają tej sennej atmosfery. Pomimo wręcz szokującej zmienności w ostatnich miesiącach, dochodziło wczoraj do sytuacji, w której WIG20 przez ponad godzinę poruszał się w 4 pkt konsolidacji przy spadających obrotach. Niestety, nie był to żaden epizod, ale raczej reguła, przerywana tylko na chwilę przesunięciem marazmu na inny poziom. Te poziomy ustalały rynki regionu. Można się też zastawiać, czy za taki spokojny przebieg meczu nie należy obwiniać braku dopingu ze strony giełdowych kibiców, czyli rynku terminowego. Tutaj rozgrywki skończyły się w piątek wraz z wygaśnięciem czerwcowej serii kontraktów i liczba otwartych pozycji spadła jedynie do 19 tys. To też znacząco odbiło się na poziomie emocji na rynku terminowym. Kontrakty spokojniej reagowały na zmiany instrumentu bazowego, jedynie je naśladując, nie starając się wyprzedzić jakichkolwiek ruchów. Do ponownego zapełnienia trybun potrzeba nie tylko czasu, ale też gwałtownych zmian, które ponownie omamią inwestorów "łatwym" zarobkiem. W tym tygodniu raczej nie będzie ku temu okazji.

Podsumowując - sesja nie wnosi nic nowego do obrazu rynku i jest głównie odrobieniem piątkowych "sztucznych" strat z końcówki. Dziś początek sesji ustalą nastroje przeniesione z USA na rynki regionu, a potem znowu dość szybko znajdziemy poziom do wyczekiwania na dane o dynamice produkcji przemysłowej i PPI (14.00). Wprawdzie z punktu widzenia najbliższego posiedzenia RPP nic nowego ta publikacja nie wniesie, podobnie jak wczorajsze dane o płacach, ale dla inwestorów na GPW dane o produkcji powinny mieć (w dłuższym terminie) równie duże znaczenie jak dla amerykańskich inwestorów trzęsące rynkami Nonfarm Payrolls w USA.