Od lipca 2007 r. odbiorcy powinni mieć wolną rękę w wyborze sprzedawcy prądu. - W rok na pewno nie uda nam się do tego przygotować - mówią przedstawiciele branży elektroenergetycznej.

- Firmy energetyczne z niechęcią odnoszą się do liberalizacji. Bardzo trudno będzie ją przełamać - mówi Marek Kulesa, dyrektor biura Towarzystwa Obrotu Energią. - Rząd powinien kłaść większy nacisk na to, żeby program dla elektroenergetyki był realizowany terminowo - uważa. Jego zdaniem, już teraz istnieją poważne przypuszczenia, że w harmonogramie prac nad przekształceniami w branży pojawi się kolejny poślizg. Do 1 lipca rząd powinien opracować sposób wydzielenia i działania operatorów systemów dystrybucyjnych. Teraz mamy w kraju spółki, które zajmują się jednocześnie dostarczaniem prądu i jego sprzedażą. Aby zapewnić odbiorcom pełną swobodę wyboru, rząd zamierza te rodzaje działalności rozdzielić. Nie wiadomo tylko jak.

Zdaniem dyrektora z PSE-Operator Tomasza Sikorskiego, prace nad uwolnieniem rynku idą opornie, bo spółki energetyczne boją się utraty klientów i mniejszych przychodów. - Teraz liberalizacji rynku chcą tylko ci, którzy nie mają do niego dostępu - stwierdza.

Jako utrudnienie dla konkurencji wskazuje siź też przewidzianą przez rząd konsolidacjź firm energetycznych. - Nie ma się co łudzić, że łączenie firm wytwórczych z dystrybucyjnymi pomoże w utworzeniu wolnego rynku - mówi Marek Palonka, dyrektor generalny Związku Prywatnych Pracodawców Energetyki.