Reklama

Złoty jest najtańszy prawie od roku

Odwołanie minister Zyty Gilowskiej to kolejny czynnik negatywnie wpływający na notowania złotego

Publikacja: 24.06.2006 07:21

Spekulacje na temat dymisji minister Z. Gilowskiej trwały już od tygodni. Mimo to piątkowe reakcje rynku na jej odejście były bardzo nerwowe. Złoty zaczął szybko tracić na wartości już rano, kiedy zapowiedziano konferencję prasową minister. Spadek kursu przyśpieszył, gdy tuż po godz. 12.00 Z. Gilowska stwierdziła, że oddaje się do dyspozycji premiera. Wczesnym popołudniem kurs euro w złotych sięgnął 4,13 zł wobec 4,09 zł wczesnym ranem. Kiedy godzinę później premier odwołał minister, inwestorzy zaczęli realizować zyski zgodnie z zasadą "kupuj plotki i sprzedawaj fakty", dzięki czemu nasza waluta nieco się umocniła. Mimo to wieczorem euro kosztowało nadal ok. 4,10 zł i był to poziom najwyższy od 11 miesięcy.

Na giełdzie dymisja minister finansów przeszła bez większego echa. Chwilowa wyprzedaż została szybko powstrzymana, a WIG20 zyskał ostatecznie 0,5 proc. Na rynku obligacji - podobnie jak w przypadku złotego - dymisja stała się kolejnym czynnikiem sprzyjającym trendowi spadkowemu cen. W efekcie rentowność 5-letnich papierów skarbowych wzrosła do prawie 5,7 proc. - poziomu najwyższego w tym roku.

Pod presją świata

Osłabienie złotego nie jest jednak nowością i trwa praktycznie nieprzerwanie od początku czerwca. W tym czasie kurs euro podskoczył z 3,91 zł do 4,10 zł, a kurs dolara z 3,05 zł do 3,26 zł. To efekt pogorszenia nastrojów na rynkach wschodzących i serii niekorzystnych doniesień z krajów naszego regionu. Obawy przed spowolnieniem światowej gospodarki skłoniły inwestorów do wyprzedaży lokalnych akcji i obligacji i przeniesienia środków na uznawane za mniej ryzykowne dojrzałe rynki. Jak wynika z danych firmy Emerging Portfolio Fund Research, w tygodniu zakończonym 21 czerwca, z globalnych funduszy inwestujących na rynkach wschodzących wycofano 2 mld USD. W ciągu pięciu tygodni odpłynęło z nich aż 15,4 mld USD.

W ten sposób złoty padł ofiarą wydarzeń rozgrywających się na światowych rynkach. Przykładowo południowoafrykański rand, którego kurs często zmienia się podobnie jak notowania złotego, od początku czerwca potaniał względem dolara o 10 proc. Od początku maja stracił natomiast aż 19 proc.

Reklama
Reklama

Nie brakuje

niekorzystnych doniesień

Na te niekorzystne zjawiska nakładają się coraz to nowe negatywne doniesienia z krajów naszego regionu, które pogarszają nastroje nie tylko na rynkach walutowych naszych sąsiadów, ale także i w Polsce.

Na Węgrzech inwestorzy pozbywają się forinta w obawie przed narastającymi problemami z deficytem budżetowym. Na początku czerwca Międzynarodowy Fundusz Walutowy oszacował, że tegoroczna dziura w budżecie Węgier sięgnie w tym roku 8,5 proc. PKB (bez uwzględnienia kosztów reformy emerytalnej, które pochłoną kolejne 1,5 proc. PKB).

W połowie miesiąca okazało się na dodatek, że podobnie jak w Turcji, spod kontroli zaczyna wymykać się inflacja (która w maju sięgnęła 2,8 proc. w skali roku). Nadmierny deficyt budżetowy skłonił agencję ratingową Standard and Poor?s do obniżenia ratingu kredytowego Węgier do "BBB+" z "A-". W piątek analitycy zaczęli się zastanawiać czy węgierski bank centralny nie zdecyduje się na interwencję na rynku i skup szybko osłabiającego się forinta. Od początku miesiąca tamtejsza waluta straciła 9 proc. względem dolara.

Polityka daje znać o sobie

Reklama
Reklama

Na Słowacji i w Czechach inwestorzy zaczęli pozbywać się lokalnych walut w reakcji na wyniki wyborów parlamentarnych. Na Słowacji zwycięstwo odniosła lewicowa partia Smer, która opowiada się za zwiększeniem wydatków socjalnych i zasygnalizowała możliwość opóźnienia wprowadzenia euro. Trzy dni po wyborach słowacki bank centralny zmuszony był interweniować na rynku w celu powstrzymania nadmiernego osłabienia korony. Jej kurs spadł bowiem po raz pierwszy poniżej parytetu ustalonego w ramach systemu ERM-2, warunkującego przyszłe przyjęcie euro. W Czechach wybory parlamentarne nie zdołały wyłonić zwycięzcy. Inwestorzy zaczęli się w efekcie obawiać, że polityczny pat między lewicą i centroprawicą doprowadzi do kryzysu politycznego, a reformy fiskalne staną pod znakiem zapytania.

Spadek wartości walut regionu sprawia, że z punktu widzenia inwestorów zagranicznych akcje na tych rynkach tanieją szybciej niż wynikałoby to ze zmian cen wyrażonych w walutach lokalnych. W przeliczeniu na dolary czy euro tempo spadku notowań akcji jest jeszcze szybsze. Przykładowo WIG20 spadł od początku czerwca o 6,9 proc., zaś w przeliczeniu na euro - o 10,2 proc., a w przeliczeniu na dolara - o 12,2 proc. Może to skłaniać do szybszej wyprzedaży akcji tych inwestorów zagranicznych, którzy dotąd tego nie zrobili.

Cały region

na minusie

Koszyk walutowy złożony z pięciu walut naszego regionu stracił na wartości w tym miesiącu zarówno względem euro, jak i dolara. Strata do amerykańskiej jest jednak większa - wynosi ponad

6 proc., podczas gdy w stosunku do euro wynosi ok. 4 proc. Od początku czerwca złoty stracił ponad 6 proc. względem dolara i niecałe 5 proc. wobec euro. Najsłabszą

Reklama
Reklama

walutą z koszyka jest turecka lira, która zniżkowała o 10 proc. wobec USD i 8 proc. względem euro. Dlaczego

spadek względem amerykańskiej waluty jest szybszy we wszystkich krajach

naszego regionu? To efekt tendencji na rynkach światowych, gdzie w tym miesiącu inwestorzy znacznie chętniej

kupują dolara, sprzedając

euro. Kurs EUR/USD

Reklama
Reklama

spadł w efekcie o ponad

2 proc. Umocnienie dolara jest zazwyczaj postrzegane jako niekorzystne

dla rynków wschodzących, stąd nie dziwi ich obecna

słabość.

Komentarz

Reklama
Reklama

Jon Harrison

specjalista od rynków wschodzących w londyńskim banku inwestycyjnym Dresdner Kleinwort Wasserstein

Była minister trzymała w ryzach populistyczne zapędy rządu

Waluty Europy Środkowej znajdują się w cieniu

rynków wschodzących i mogą dalej tanieć. Możliwe, że niedługo w Polsce za euro trzeba będzie zapłacić 4,2 PLN. Na zniżkę

Reklama
Reklama

kursu złotego wpłynie m.in. zdymisjonowanie minister

finansów Zyty Gilowskiej, która trzymała w ryzach

populistyczne zapędy rządu. Zawirowania polityczne

na Słowacji, gdzie wybory wygrał Smer Roberta Fico,

również mogą wpłynąć na spadek kursu krajowej waluty.

Forintowi też grozi przecena. Nie będzie ona pochodną

sytuacji politycznej, a raczej bliźniaczego deficytu

- budżetowego i na rachunku obrotów bieżących.

Jest wysoce prawdopodobne, że niedawna podwyżka

stóp procentowych na Węgrzech nie wystarczy,

by utrzymać kurs zniżkującej waluty.

Tania Kotsos

specjalista od rynków wschodzących w londyńskim banku inwestycyjnym RBC Capital Markets

Polska waluta w najbliższych

tygodniach może się osłabić

Zdymisjonowanie Zyty Gilowskiej nie jest dobrym

sygnałem dla rynku. Realizacja jej programu była szczególnym wyzwaniem w rządzie zdominowanym przez PiS,

Ligę Polskich Rodzin i Samoobronę. Mimo że premier

Kazimierz Marcinkiewicz, jak zapowiada, jest zdecydowany

kontynuować reformy fiskalne, sądzę, że polska waluta

w najbliższych tygodniach może siź osłabić i za euro

trzeba będzie płacić nawet 4,25 PLN. Po kilku miesiącach

sytuacja powinna się jednak ustabilizować i kurs wróci

do poziomu 4 złotych za euro. Waluty Europy Środkowej

ostatnio podporządkowały się trendowi na rynkach

wschodzących i sporo straciły. Mimo to żadna z nich

nie znalazła się w ciągu ostatnich trzech miesięcy

grupie 10 walut, które odnotowały największe spadki

w stosunku do dolara i euro.

Jacek Dekarz

zarządzający, Union Investment TFI

Udało się zapobiec

głębszej przecenie

Po chwilowym załamaniu na rynku akcji i obligacji, spowodowanym informacją o dymisji, Zmiana na tym stanowisku została sprawnie

przeprowadzona, dzięki czemu udało się zapobiec głębszej przecenie na GPW i rynku dłużnym. Poza tym, dymisja

Zyty Gilowskiej wisiała w powietrzu już od dłuższego czasu.

Można powiedzieć, że inwestorzy byli już na nią

przygotowani. Nie spodziewam się, aby w przyszłości

miało to większy wpływ na sytuację na rynku finansowym. Najważniejsze jest to, czy międzynarodowi inwestorzy

będą nadal wycofywać kapitał z emerging markets.

Konrad Łapiński

zarządzający, Skarbiec TFI

Nowy minister musi

pilnować budżetu

Wpływ zmiany na stanowisku ministra finansów

na rynek akcji bździe zależeć od tego, czy nastźpca

Zyty Gilowskiej bździe pilnować budżetu. Generalnie

jednak takie roszady personalne w wiźkszym stopniu

przekładają siź na kurs złotego czy notowania polskich obligacji. Można sobie jednak wyobrazić, że jeżeli nowy minister ugnie siź pod żądaniami górników czy lekarzy, nastąpi dalszy wzrost

płac, a w konsekwencji wzrost inflacji. W takiej sytuacji

Rada Polityki Pieniźżnej prawdopodobnie podniesie stopy procentowe, a to może skutkować przeceną akcji.

Dlatego ewentualny wpływ dymisji na rynek akcji

może być widoczny w horyzoncie długoterminowym.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama