Około 35 tysięcy pracowników zdecydowało się na dobrowolne odejście z General Motors. Tak duża liczba zaskoczyła władze koncernu. Oferta GM to największy plan dobrowolnych zwolnień w historii USA.
Największy producent aut na świecie realizuje plan naprawy swoich finansów. W ub.r. General Motors przyniósł ponad 10 mld USD strat. GM początkowo chciał do końca 2008 r. zlikwidować 30 tysięcy etatów dla pracowników zatrudnionych na stawkach godzinowych. - Osiągniemy ten cel do końca przyszłego roku - deklaruje dziś dyrektor generalny Rick Wagoner.
Pakiet świadczeń okazał się na tyle hojny, że z oferty odejścia złożonej 126 tysiącom osób, zatrudnionych na stawkach godzinowych, zdecydował się skorzystać co czwarty pracownik. Ogromna większość, bo ponad 30 tys. osób, odejdzie na wcześniejszą emeryturę. W pakiecie dla osób z długim stażem pracy znalazła się między innymi dodatkowa odprawa w wysokości 35 tys. USD. Osoby, które przepracowały w GM więcej niż 27 lat, a mniej niż 30 lat, mają otrzymywać pensje niewiele mniejsze od dotychczasowych zarobków, a po przekroczeniu progu 30 lat - odejść na normalną emeryturę. Zachowają także prawo do świadczeń zdrowotnych. Będzie to poważnym obciążeniem finansowym dla GM, ale według firmy badawczej Center for Automotive Research, na opiekę zdrowotną jednego emeryta General Motors wydaje dwa razy mniej niż na zwykłego pracownika.
Jeszcze więcej, bo aż 140 tys. USD, mogą otrzymać pracownicy z ponad 10-letnim stażem, którzy zdecydują się na odejście. Przyjęcie tej oferty oznacza jednak rezygnację z przyszłych świadczeń na opiekę zdrowotną. Z opcji tej zdecydowało się skorzystać ponad 4 tysiące osób.
Analitycy podkreślają, że proces redukcji zatrudnienia będzie kosztowny, ale jeśli będzie miał jednorazowy charakter, GM upora się z ciężarem przyjętych zobowiązań.