"Na rynku walutowym pewne zmiany w kursach wynikają nie tylko z sytuacji gospodarczej - Polska ma dobre fundamenty gospodarcze, ale z sytuacji światowej, czyli na przykład podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych" - powiedział w wywiadzie dla Reutera. "Polska ma najniższą inflację w Europie przy jednym z najwyższych wzrostów gospodarczych, a to oznacza, że mamy z punktu widzenia kursu walutowego solidne fundamenty. Nie ma podstaw fundamentalnych do załamania na rynku" - dodał. Choć Polska zależy od rynków światowych, złoty jest skazany na wzrost, sądzi. "Trzeba pamiętać, że Polska obecnie nie tyle należy do grupy rynków wschodzących, ale jest też największym nowym członkiem Unii Europejskiej. W momencie, kiedy gospodarka ma najniższą inflację w UE i jeden z najwyższych wzrostów, ma bardzo wysoką produktywność, to konsekwencją tego procesu jest scenariusz aprecjacyjny" - powiedział minister. "Ten proces aprecjacyjny tkwi po prostu w strukturze procesów makroekonomicznych. Również z perspektywy sumy rachunków obrotów bieżących oraz kapitałowego i napływu funduszy UE wynika, że złoty będzie się umacniał, niezależnie od drobnych szoków w międzyczasie" - dodał.
Wojciechowski sądzi, że osłabienie złotego nie będzie miało negatywnego wpływu na budżet, który musi wówczas więcej wydawać na obsługę zadłużenia zagranicznego. "Wpływ osłabienia się złotego i obligacji nie jest aż tak duży. Złoty musiałaby się
osłabić o więcej niż 15 procent, aby mieć negatywne konsekwencje dla budżetu. A dzisiaj
szansa na to, żeby tak się stało, żeby za euro płacono 4,70, jest mała. Takiego
zagrożenia nie widzimy" - powiedział Wojciechowski.