Konstrukcja indeksu WIG20 niepotrzebnie komplikuje inwestorom życie. Kto nie pamięta o tym, że indeks ten nie uwzględnia dywidend, będzie zachodził w głowę, czemu stracił 2,3 proc., skoro tylko notowania dwóch spółek - TP i Banku BPH - spadły więcej, a WIG obniżył się tylko 0,8 proc. Inwestorzy i tak mają szczęście, że nie doszło do sprzedaży akcji Polkomtela przez KGHM i PKN i wypłaty naprawdę gigantycznej dywidendy. Bylibyśmy w takim wypadku zagrożeni nie tyle dywidendową luką, ale dywidendowym krachem. Proszę nie dziwić się, że sprawie tej poświęcam tak znaczną część komentarza, ale mamy już trzecią sesję tygodnia i żadna z nich praktycznie nie nadaje się do analizy. Dwie pierwsze ze względu na niskie obroty, wczorajsza za sprawę wypłaty dywidendy przez KGHM, w wysokości 10 zł na akcję.

Układ sił na wczorajszej sesji najlepiej zatem oddaje WIG. Opierając się na wykresie tego indeksu można stwierdzić, że środowe notowania przyniosły kontynuację korekty ostrego, kończącego czerwiec, wzrostu. Korekta na razie jednak przebiega horyzontalnie i nie spowodowała praktycznie żadnych strat w obozie byków. Najbliższe wsparcie to krótkoterminowa linia trendu wzrostowego, przebiegająca po czerwcowych dołkach. W tej chwili znajduje się na 39,2 tys. pkt, 4 proc. poniżej wczorajszego zamknięcia. Najważniejszym celem dla popytu jest pokonanie 62-proc. zniesienia majowo-czerwcowego spadku, które na wykresie WIG znajduje się na 41,5 tys. pkt. To otworzyłoby drogę do ataku na majowy rekord wszech czasów - 45 895 pkt.

Wzrostowa korekta dotyczy przede wszystkim grona największych spółek. Indeks MIDWIG nie odrobił jeszcze połowy strat poniesionych w czasie załamania kursów, WIRR i Indeks Cenowy Parkietu nie przekroczyły nawet majowych dołków, z których rozpoczynała się poprzednia korekta w spadku. W tym wypadku nie została zatem złamana struktura trendu zniżkującego. Poprawa notowań w dalszym ciągu obejmuje ograniczone grono spółek i tym samym sprawia wrażenie korekty w spadku. Taką ocenę sytuacji

potwierdzają niskie obroty.