Korona, największy producent świec zapachowych w Europie, powraca do planów wejścia na warszawską giełdę. Spółka tworzy prospekt emisyjny i planuje debiut na GPW jeszcze w tym roku. Chce pozyskać z rynku ok. 40 mln zł. Oferującym akcje będzie Dom Inwestycyjny BRE Banku.
Pieniądze uzyskane z emisji przeznaczone zostaną na inwestycje w moce produkcyjne. Prezes Korony Krzysztof Jabłoński nie wyklucza, że w przyszłości spółka kupi firmy z branży (krajowy rynek jest bardzo rozdrobniony).
W minionym roku obrotowym, który w wieluńskiej spółce trwał do czerwca, inwestycje pochłonęły 23,3 mln zł. Były o połowę wyższe niż rok wcześniej. Spółka wygrała przetarg na trzy działki graniczące z jej zakładem o łącznej powierzchni 7 ha. Zapłaciła za nie 3,6 mln zł. - To wysoka cena, ale chcieliśmy skoncentrować produkcję w jednym miejscu. To pozwoli m.in. ograniczyć koszty logistyki - wyjaśnia prezes Jabłoński.
Głównym surowcem używanym do produkcji świec jest parafina. Jej cena uzależniona jest od cen ropy, a te w ostatnich miesiącach biją rekordy na światowych giełdach. Producenci świec mają więc powody do narzekań. Znacznie wzrastają koszty produkcji, a tych nie da się tak łatwo przerzucić na klientów. Korona znalazła sposób na zneutralizowanie tych negatywnych tendencji. Aby ograniczyć zużycie parafiny, spółka wykorzystuje alternatywny surowiec - Biowax (kompozycja parafiny i olejów roślinnych). W masowej produkcji uniezależnia on firmę od kryzysu związanego ze wzrostem cen produktów ropopochodnych.
Prezes Jabłoński nie zdradza wyników finansowych z ostatniego roku. - Sprzedaż się zwiększyła, nie był to jednak drastyczny wzrost, ponieważ moce produkcyjne zostały wyczerpane - tłumaczy prezes Jabłoński. Prognozuje jednocześnie, że w obecnym roku obrotowym spółka odnotuje znaczący skok obrotów i zysków.