ze strony analizy technicznej nie ma przeszkód w kontynuacji trendu wzrostowego
Kiedy przed miesiącem indeks z trudem wybronił się przed spadkiem poniżej 62-proc. zniesienia rocznej fali hossy, niewielu graczy liczyło na duże zyski z rodzącego się wówczas odbicia. Mimo to, a może właśnie dlatego, rynek w tak błyskawicznym osiągnął 3000 pkt. Przed sesją poniedziałkową, kiedy WIG20 zmagał się z kolei z 62-proc. zniesieniem majowo-czerwcowej bessy, dominującymi były bycze nastroje - zwłaszcza na rynku terminowym, gdzie baza dotarła do poziomów niewidzianych od przełomu 2005/2006 r. Ten optymizm był usprawiedliwiony znakomitą sytuacją techniczną indeksu. Na wykresie tygodniowym, po wyjątkowo długim białym korpusie jaki pojawił się dwa tygodnie
temu, doszło do ukształtowania
następnej białej świecy. Wskaźniki średnioterminowe (MACD, ROC) wzrosły, przedostając się ponad poziomy równowagi. Nie wszystko wyglądało jednak tak różowo. Pojawiły się poważne argumenty jeśli nie za końcem fali korekcyjnej, to przynajmniej za początkiem osłabienia, które sięgnąć może 2930 pkt lub nawet EMA-55. Przede wszystkim zrealizowany został zasięg wzrostu po czerwcowym wybiciu z 1,5-miesięcznego kanału bessy, ponadto wykres dotarł do 62-proc. zniesienia i pułapu wstęgi Bollingera. Jeśli dodamy do tego spadek obrotów zanotowany w ubiegłym tygodniu to otrzymamy obraz rynku, któremu groziło wyhamowanie wzrostów.
Tym większe wrażenie robi poniedziałkowa sesja, podczas której po początkowym spadku indeksu, popyt przejął inicjatywę doprowadzając do przełamania kluczowego zniesienia. To sygnał, na który czekała spora rzesza graczy posługujących się analizą techniczną. Jeśli to stanowiło cel rozgrywki jaką od dłuższego czasu obserwujemy na rynku futures, to został on wczoraj osiągnięty. Zanotowane obroty nie sygnalizują jednak byśmy mieli do czynienia z celową próbą wciągnięcia do gry nowych kapitałów. Od strony AT również nie widać przeszkód przed kontynuacją aprecjacji indeksu. Nie zanosi się na dystrybucję, przynajmniej nie w tej chwili. Otwierający teraz pozycje muszą się jednak liczyć z podażą w okolicy 3150 pkt, gdzie przebiega pokonana 9 czerwca główna linia hossy.