Niektóre fundusze hedgingowe spodziewają się w tym roku dodatkowych zysków, bo liczą, że huragany nad atlantyckim wybrzeżem USA będą jeszcze bardziej gwałtowne. Te fundusze, które chcą akurat na tym zarobić, skupują tzw. obligacje katastrofalne. Firmy ubezpieczeniowe sprzedają więcej takich papierów, by zabezpieczyć się przed skutkami coraz bardziej niestabilnej pogody. Ta niestabilność jest wynikiem globalnego ocieplenia.

Spółki takie jak Swiss Reinsurance czy Munich Re, które zajmują się reasekuracją towarzystw ubezpieczeniowych, szukają nowych źródeł finansowania po tym, jak w wyniku ubiegłorocznych katastrof, takich jak huragan Katrina, odszkodowania osiągnęły rekordową kwotę 90 mld USD. Niektóre fundusze hedgingowe są gotowe wziąć na siebie ryzyko, dlatego, że rentowność takich papierów jest o 40 pkt proc. wyższa, niż w przypadku papierów dłużnych mających rating na poziomie inwestycyjnym. Inwestorzy przewidują, że sprzedaż obligacji katastrofalnych może w tym roku potroić się do 4 mld USD. Eksperci od pogody i ubezpieczeń przewidują, że ubiegłoroczne szacunki ryzyka z tytułu huraganów w tym roku należy podnieść o połowę.

Obligacje katastrofalne są rodzajem papierów wartościowych powiązanych z ubezpieczeniem. Emitenci oferują przy ich sprzedaży większą rentowność, ponieważ inwestorzy mogą stracić wszystkie pieniądze, jeśli dojdzie do katastrofy. Przy czym możliwość takiej straty jest ograniczona przez ścisłe określenie przewidywanego wydarzenia, jak, na przykład, silny huragan, który zniszczy Miami, czy gwałtowne trzęsienie ziemi, które zrówna z ziemią San Francisco. Jeśli akurat taki scenariusz sprawdzi się, pieniądze idą do emitenta na pokrycie odszkodowań. Dotychczas do takiej sytuacji doszło tylko raz.

Bloomberg