Przedstawiciele rządu nigeryjskiego podali w czwartek, że dwie eksplozje w pobliżu jednego z ropociągów kontrolowanych przez włoski koncern Agip doprowadziły do poważnego wycieku ropy w południowej części kraju. Rzecznik włoskiej spółki nie chciał na razie skomentować tych doniesień.
Cieniem na nastrojach inwestorów położyły się również informacje płynące z Libanu. W odwecie za wczorajsze uprowadzenie przez Hezbollah dwóch izraelskich żołnierzy oraz zabicie ośmiu kolejnych, Izrael przeprowadził w czwartek atak na bejruckie lotnisko i telewizję Hezbollahu oraz zbombardował cele w południowym Libanie.
"Dzisiejsze zwyżki to rezultat napięcia na Bliskich Wschodzie. To dlatego przełamaliśmy ubiegłotygodniowe maksima" - powiedział Rob Lauglin z Man Financial. Inwestorzy z niepokojem śledzą sytuację w tym rejonie świata, ponieważ kraje Bliskiego Wschodu wytwarzają ponad jedną piątą światowej produkcji ropy. Czwartkowe zwyżki potęgują również informacje o mniejszych niż oczekiwano zapasach ropy w USA. Amerykańskie władze energetyczne podały wczoraj, że spadły one w ciągu ostatniego tygodnia o 6 milionów baryłek, czyli aż o 4,8 miliona baryłek bardziej niż prognozowali analitycy.
O godzinie 12.19 baryłkę ropy Brent w kontraktach terminowych wyceniano na 75,45 dolara, czyli 1,42 procent powyżej środowego zamknięcia. Wcześniej jej kurs osiągnął rekordowy w historii poziom 75,60 dolara.
((Tłumaczyła: Joanna Radkiewicz; Redagował: Tomasz Krzyżanowski; Reuters Serwis Polski, tel 22 653 9700; [email protected]))