Odwrót od rynków wschodzących nie ominął polskich akcji i obligacji, złoty natomiast przetrwał burzę bez większego uszczerbku. Rozszerzenie blisko-wschodniego konfliktu na Liban zachęciło inwestorów do odwrotu od ryzykownych aktywów i kupowania obligacji krajów rozwiniętych. Wyprzedawano akcje, papiery dłużne i waluty gospodarek rozwijających się. Spośród walut najbardziej ucierpiała turecka lira, która w odniesieniu do i tak słabnącego dolara traciła w ciągu dnia nawet 2,5 proc.

W naszym regionie ucierpiał przede wszystkim forint - kurs euro podskoczył o 0,9 proc., do 280,1 forintów. Kurs złotego w odniesieniu do EUR i USD praktycznie siź nie zmienił. Po tym jak w ciągu dwóch miesięcy notowania euro podskoczyły z 3,8 do 4,1 zł, rynek znalazł się w trendzie bocznym. Górne ograniczenie wyznaczają czerwcowe szczyty na 4,1067, dolne znajduje się na poziomie 4 zł. Przynależność do rynków wschodzących to główny czynnik sugerujący powrót złotego do trendu spadkowego, dobre fundamenty będą temu przeciwdziałać.